Stanisław Grzesiuk - "Boso, ale w ostrogach" (1959, 2018) - Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Ze "zrecenzowaniem" tej książki będę miał spory problem i podejrzewam, że kilkukrotnie "zmięta kartka papieru poleci do kosza na śmieci". Bo cóż nowego można napisać (chyba) o najsłynniejszej książce Stanisława Grzesiuka, jak już wszystko o niej zostało napisane. Nie chcę się powtarzać, ale moja przygoda z książkami Stanisława Grzesiuka rozpoczęła się właśnie od tej lektury. Mniej więcej na przełomie lat 2007/2008 ktoś mi pożyczył "Boso, ale w ostrogach", to było to wydanie mniej więcej z okolic roku 1972. Było to wydanie z żółtą okładką i tym narysowanym człowiekiem grającym na bandżoli. W lekturę się wciągnąłem bardzo szybko i książkę pochłonąłem w dwa popołudnia. Już nie będę powtarzał tej historii, gdyż opisywałem ją dwukrotnie, przy okazji swoich przemyśleń na temat książki Bartosza Janiszewskiego "Grzesiuk. Król życia" oraz "Pięciu lat kacetu" autorstwa Stanisława Grzesiuka. "Boso, ale w ostrogach...