Obejrzane: Queen „Rock Montreal" (1981, 2007) - reż. Saul Swimmer
W sobotę 22 listopada 2025 roku wybrałem się do kina Helios na ... koncert zespołu Queen, który odbył się dokładnie 10 lat przed śmiercią Freddiego Mercury'ego. W dniach 24 i 25 listopada 1981 roku zespół Queen zagrał dwa koncerty w kanadyjskim Montrealu, które zostały sfilmowane, a następnie stworzono z nich zapis koncertu i w pewnym sensie można powiedzieć, że film dokumentalny. Do takich najbardziej znanych występów zespołu Queen na żywo na pewno można zaliczyć dwa występy na stadionie Wembley. Pierwszy występ to oczywiście legendarny występ podczas charytatywnego megakoncertu Live Aid, który miał miejsce 13 lipca 1985 roku, a drugi występ miał miejsce na tym samym stadionie dokładnie rok później, 12 i 13 lipca 1986 roku. Trzecim najbardziej znanym zapisem koncertu zespołu Queen będzie występ zespołu w Montrealu z 24-25 listopada 1981 roku. Jednym z producentów i reżyserem filmu/koncertu był Saul Swimmer, który chociażby w 1972 roku nakręcił „Koncert dla Bangladeszu" George'a Harrisona. Drugim producentem filmu był Jim Beach, który przez wiele lat był menedżerem zespołu Queen, czy też jednym ze współproducentów filmu fabularnego „Bohemian Rhapsody" z 2018 roku, na którym też byłem w kinie.
Z tego co pamiętam, to wyszło parę wydań tego koncertu. Koncert ten został nagrany chyba w formacie HD na wysokiej jakości kliszy 35 mm. W latach 80 i na początku lat 90 wyszło kilka wydań tego koncertu na kasetach VHS, ale zostały przycięte do formatu 4:3, bo prawie nikt w domach nie miał telewizorów 16:9. Chyba tylko NASA i najbogatsi. W 2001 roku wyszła edycja tego koncertu nazwana jako „We will rock You". Ostatnio jakoś pod koniec 2007 roku (to już tyle lat?) wyszło wydanie tego koncertu na płytach DVD. Poddano cyfrowemu remasteringowi zarówno zapis audio i video. Pamiętam jak wychodziło to DVD pod koniec 2007 roku i zastanawiałem się czy sobie nie kupić. Wyszły wtedy dwa wydania, jednopłytowe i dwupłytowe (na drugiej płycie był zapis koncertu z Live Aid z 1985 roku). Wtedy byłem bardziej napalony na koncert na Wembley z 1986 roku, który ostatecznie kupiłem sobie na DVD. Żałuję, że nie kupiłem sobie Queen „Rock Montreal", ale może jeszcze jest szansa nadrobić tę zaległość. Zapis tego koncertu można sobie obejrzeć bez wychodzenia z domu. Wiedziałem, że był on dostępny na kilku serwisach streamingowych, a ostatnio to chyba na Disney+. Z tego co wiem, to jest zapis tego koncertu w formie CD-Audio, który zajmuje dwie płyty CD, albo trzy płyty winylowe. Z tego co pamiętam, z tego koncertu trafiło kilka piosenek na ścieżkę dźwiękową filmu „Bohemian Rhapsody". Na pewno z tego koncertu na soundtrack do filmu trafiła wersja piosenki „Somebody to love", ale nie pamiętam czy coś jeszcze.
Kiedy się dowiedziałem na początku listopada 2025 roku, że kino Helios chce 22 listopada (dobrze, że nie 24) chce wyświetlić zapis koncertu zespołu Queen sprzed 43 lat, nawet się nie zastanawiałem i kupiłem bilet. Choć wolałbym Wembley'86, które oglądałem kilkukrotnie. Niestety całego zapisu koncertu z Montrealu nie widziałem, tylko jakieś fragmenty. Nawet chciałem namówić mojego młodszego brata, który też lubi Queen, czy by nie chciał iść do kina, ale nie dał się namówić. Jak zamawiałem bilet, to było sporo miejsc wolnych. Dopiero na sali kinowej zobaczyłem jak ludzie zaczęli się zbierać. Praktycznie chyba cała sala była zajęta. Tylu ludzi przyszło żeby zobaczyć koncert zespołu Queen jeszcze przed tym popowym obliczem, które się odsłoniło po wypuszczeniu piosenki „Radio Ga Ga" i albumu „,The Works" w 1984 roku. Dla mnie to była trochę abstrakcja, bo nigdy wcześniej nie oglądałem koncertu rockowego na wielkim ekranie. Wiem, że niektóre kina transmitowały na żywo na wielkim ekranie wydarzenia sportowe, jak na przykład mecze piłki nożnej, więc...
Najbardziej przed koncertem obawiałem się, że może być na sali kinowej zbyt głośno i muzyka rozsadzi bębenki w uszach, ale na szczęście nie było tak źle. Było głośno, ale nie do przesady. Obawiałem się też czy zapis video wytrzyma upływ czasu i będzie zjadliwy dla widza. Tutaj też zremasterowano cyfrowo obraz wideo, ale gdzieniegdzie było widać ziarnistość obrazu i wiadomo było, że to było nagrywane na kamerach analogowych nie na cyfrowych. Na szczęście nie było tak źle. Jedyna rzecz jaka mnie urzekła to krótki blok reklamowy przed filmem, może z 5-7 minut i jazda. I były to same reklamy muzyczne, między innymi nowej wersji albumu The Beatles z 1995 roku, gdzie znalazła się piosenka „Free as the Bird" czy „Free love" wzbogacona o singiel „Now and then", antologię The Rolling Stonesów, parę nadchodzących koncertów w Polsce i jazda.
John Deacon, Freddie Mercury, Brian May - Crazy Little Thing Called Love
Co tu można powiedzieć o fabule filmu. To po prostu prawie dwugodzinny koncert zespołu Queen. Głównymi bohaterami tego filmu są: John Deacon (gitara basowa), Brian May (Gitara, wokal), Freddie Mercury (główny wokal, pianino, gitara akustyczna) i Roger Taylor (perkusja, wokal). Nie wiem na ile kamer był kręcony ten koncert, ale było ich kilka (albo naście). To też jest bardzo dobrze zmontowane, bo są plynne przejścia pomiędzy ujęciami z różnych kamer.
Setlista:
Z tego co się dowiedziałem, na setliście z tego koncertu znalazło się 26 utworów. Dwa utwory „Flash" i „The Hero" w oryginale były podobno przed „Crazy Little Thing Called Love", lecz zostały wycięte.
„Intro”
„We Will Rock You” (fast)
„Let Me Entertain You”
„Play the Game”
„Somebody to Love”
„Killer Queen”
„I’m in Love with My Car”
„Get Down, Make Love”
„Save Me”
„Now I’m Here”
„Dragon Attack”
„Now I’m Here” (reprise)
„Love of My Life”
„Under Pressure”
„Keep Yourself Alive”
„Drum & Timpani Solo”
„Guitar Solo”
„Crazy Little Thing Called Love”
„Jailhouse Rock”
„Bohemian Rhapsody”
„Tie Your Mother Down”
„Another One Bites the Dust”
„Sheer Heart Attack”
„We Will Rock You”
„We Are the Champions”
„God Save the Queen”
Na setliście koncertu zabrakło mi parę piosenek. Zabrakło tutaj między innymi: „Don't stop me now" czy „Bicycle Race" z albumu „Jazz" czy choćby ballady „Spread your Wings" z albumu „News of the World". Moim zaskoczeniem było pojawienie się takich utworów jak: „Sheer heart attack" czy „Get down make love" z albumu „News of the World". Z tego co się dowiedziałem, to z tej wersji koncertu wycięto dwie piosenki z albumu „Flash Gordon", a mianowicie tytułowy „Flash" i „The Hero", trochę szkoda.
Freddie Mercury parę razy strollował publiczność. Po piosence „Somebody to love" John Deacon zaczął grać na gitarze basowej intro do „Under Pressure" po czym Freddie Mercury po kilku sekundach mówi „fuck off" i zaczyna grać na pianinie intro do „Killer Queen". Przy tej samej piosence zaraz po solówce na gitarze nagle „Killer Queen" się urywa i Roger Taylor zaczyna śpiewać „I'm in Love With My Car", więc było parę zabawnych akcentów.
Wiecie co przykuło moją uwagę? Publiczność na koncercie. W internecie śmieszą mnie komentarze, że teraz to ludzie na koncertach wyciągają telefony i nagrywają, a kiedyś było inaczej. Guzik prawda. Nawet na tym filmie widać, że wielu ludzi na widowni miało aparaty fotograficzne i co jakiś czas z publiczności było widać błyskanie fleszy. A to była końcówka roku 1981. Oczywiście wtedy nie było mini superkomputerów w postaci smartfonów, ale chociaż ludzie cykali sobie fotki. Więc takie gadanie można sobie wsadzić między bajki.
Ogólnie koncert ten bardzo mi się podobał. Niesamowite przeżycie. Jakby Helios planował wyświetlić Live Wembley 1986 to idę od razu. Zastanawiam się czy sobie nie kupić „Rock Montreal" na płycie DVD albo Blu-ray.