Tony: Montezuma's Gold (2024) [Amiga, Atari 8bit, Atari ST, Commodore 64] - Monochrome Productions





Plansza tytułowa na małe Atari 

Plansza tytułowa na Commodore 64 





Przy okazji ogrywania gry „Go! Tony Go!" oraz wydania na początku grudnia 2024 roku update'ów gry „Tony: Montezuma's Gold" na Commodore 64 (dodanie kolorowej wersji) oraz na ośmiobitowe komputery z rodziny Atari (połączenie „Tony: Montezuma's Gold" i „Go! Tony Go!" jako etap bonusowy między normalnymi etapami) i premierą „Tony'ego” na komputer Atari ST podczas eventu SillyVenture, który odbył się w weekend 6-8 grudnia 2024 i też po części premiery najnowszej gry o „Indiana Jonesie", która miała chyba premierę w piątek 6 grudnia 2024 na komputery PC i konsole Xbox nowej generacji, chciałem zobaczyć swój wpis na blogu na temat gry „Tony: Montezuma's Gold", a tu wpisu nie ma! Jakież było moje zdziwienie, kiedy nie zobaczyłem notki na temat „Tony'ego".

Pozdro dla kumatych. 🤣


Nie wierzę, że na tym blogu nie ma wpisu o grze „Tony: Montezuma's Gold", a dałbym sobie głowę uciąć (teraz pewnie byłbym bez głowy 🤣), że pisałem tekst na bloga o grze „Tony: Montezuma's Gold", ale nie mogłem znaleźć wpisu o tej grze na blogu, ani w zarchiwizowanych plikach na telefonie, ani też w mailach przerzucanych między telefonem a komputerem. 🤔 Całkiem możliwe, że przypadkiem niechcący skasowałem ten plik, bo przecież w czerwcu albo w lipcu 2024 roku nagrywałem unboxingi wersji fizycznych „Tony'ego” na Atari XL/XE i na Commodore 64 i miałem zamiar opublikować recenzję tej gry w formie pisemnej, a nie tylko filmowej. No cóż, trzeba będzie napisać ten tekst od nowa.

Po tych miesiącach już nie pamiętam dokładnie kiedy gra ta miała oficjalną premierę, ale wydaje mi się, że podczas eventu Pixel He...aven na początku czerwca 2024 roku, ale mogę się mylić. Pamięć ludzka jest zawodna. Chociaż wcześniej można było ograć wersje demonstracyjne tej gry. Najpierw ukazała się wersja demo na Commodore 64 jakoś pod koniec 2022 roku, a wersja demo na Atari XL/XE ukazała się chyba jakoś w lutym 2024.

Producentem gry jest studio Monochrome Productuons
https://monochrome-productions.itch.io/

Do tej pory ukazały się wersje gry na:  Commodore 64, Atari XL/XE, Amigę i Atari ST oraz „Go! Tony Go!" na małe Atari. A w planach jest też wydanie gry na nowocześniejsze platformy takie jak: Nintendo Switch, PC (Steam) czy na Androida. Podobno też jakiś fan z Rosji wziął się też za napisanie gry na ZX Spectrum, ale obawiam się, że będzie chyba potrzebowała wersji 128kB, nie wiem czy „gumiaczek" ją pociągnie. Słyszałem też, że chcieli zrobić wersję gry na Atari Jaguara. Ponadto autorzy gry mieli w planach przynajmniej trzy części gry, więc dzieje się. Jakby tego było mało, to można było kupić wersje fizyczne tej gry. Na przykład sklep Retronics dystrybuuje tę grę w wersji fizycznej na komputery Atari XL/XE, a teraz też można zamawiać w przedsprzedaży wersję pudełkową na Atari ST. Strona pisma „Komoda & Amiga Plus” dystrybuuje grę na komputery Commodore 64 i Amigę. Teraz można zamawiać w przedsprzedaży kolorową wersję na Commodore 64.

„Tony: Montezuma's Gold" jest to polsko-zagraniczna produkcja. Pomysłodawcą gry i autorem grafiki jest pan Rafał Dudek. Przy wersji na Commodore 64 pomagali między innymi: pan Maciej Małecki (autor gry T-Rex 64), który programował grę i był autorem dźwięków. Kompozytorami muzyki byli: Adam Gilmore i Sami "Mutetus" Juntunen. Przy wersji na małe Atari pracowali między innymi: Vladimir „Popmilo" Janković (autor gry „Blokz” czyli klon gry „Quarth" od Konami, która zajęła chyba 4 miejsce w ABBUC Contest Software 2021) a autorem muzyki jest Michał Brzezicki.


„Tony: Montezuma's Gold" jest to połączenie gry zręcznościowej, gry przygodowej a raczej action adventure, wieloekranowej komnatówki 2D wzorowanej na tych z ZX Spectrum i gry platformowej. Gra ma minimalne elementy metroidvanii. Widać, że gra była inspirowana takimi tytułami jak: „Pitfall", 


„Montezuma's Revenge"


„Rick Dangerous” 


czy nawet „Indiana Jones and the last crusade"


na Commodore 64 i licznymi wieloekranowymi komnatówkami rodem z ZX Spectrum. „Tony: Montezuma's Gold" jest hołdem złożonym Tonemu Halikowi znanemu podróżnikowi, który w latach 80 i 90 prowadził wraz z Elżbietą Dzikowską program „Pieprz i wanilia". Pamiętam, że w dzieciństwie lubiłem oglądać ten program i chłonąć wiedzę. Gra opowiada o młodym Tonym Haliku, który dopiero co wrócił z Ameryki Środkowej i zaraz musi wracać do Meksyku, by zdobyć skarb króla Montezumy II. Sama rozgrywka nieco przypomina grę „Montezuma's Revenge" od Parker Brothers... wróć... od Roberta Jaegera, ale też są tutaj elementy znane choćby z „Ricka Dangerousa" czy „Pitfalla". W grze mamy do przejścia pięć rozbudowanych lokacji, w tym między innymi: dżunglę, zamek (była dostępna w wersji demonstracyjnej), katakumby, czy aztecką piramidę (finał). W grze też nie brakuje tajnych przejść, a raczej skrótów pozwalających pominąć niektóre etapy, a nawet są tutaj ukryte komnaty z sekretami. Ja na razie odkryłem jedną, w pierwszym etapie zaraz na początku gry, ale podobno jest ich więcej.



Sama rozgrywka bardzo przypomina grę „Montezuma's Revenge" autorstwa Roberta Jaegera i wydaną w 1984 roku przez Parker Brothers. W grze musimy zbierać klucze, by móc otworzyć zamknięte drzwi. Ponadto zbieramy klejnoty, dzięki którym dostajemy dodatkowe punkty. W grze zbieramy miksturki (ja je żartobliwie nazywam oranżadkami), dzięki którym będziemy mogli niszczyć przeciwników na mapie. Jest to taki odpowiednik sztyletu z „Montezuma's Revenge". Żeby przejść dany etap, musimy zebrać złotą maskę, która otwiera drzwi do następnego etapu, chociaż złota maska nie jest potrzebna do ukończenia pierwszego etapu. Złote maski pojawiają się dopiero od drugiej planszy. W grze jest pełno ruchomych i nieruchomych przeciwników. Są to między innymi: węże, pająki, chrząszcze, latające maski i czaszki, tubylcy, skorpiony, nietoperze i wiele innych. Ponadto w grze mamy sporo pułapek w postaci wysuwających się kolców z podłogi, ognia, dołów z kolcami, rzeki lawy, zgniatających kolumn czy też bloków skalnych zawieszonych na łańcuchach, czy latających strzał ze ścian jak w „Ricku Dangerousie". Na szczęście nie ma tutaj takich chamskich pułapek jak nagle wysuwające się kolce ze ścian, jak to było w „Ricku Dangerousie".

Gra rozpoczyna się bardzo fajnym intro. W każdej wersji gry jest ono podobne, gdyż rozpoczyna się komiksem a w tle przygrywa muzyka skomponowana zależnie od wersji gry. Na małym Atari jest to to taki skoczny radosny utwór, natomiast na Commodore 64 jest bardziej taki... mroczny. Dłuższą wersję tego komiksu można znaleźć wydrukowaną w wersjach fizycznych gry, a następnie wita nas plansza tytułowa zależnie od wersji gry. W wersji na Commodore 64 komiks jest przeplatany creditsami i wymienieni są twórcy gry. W wersjach na Amigę i Atari ST jest plansza tytułowa ze skromniejszym menu. Szkoda, że takiego menu nie ma w wersji na małe Atari.


„Go! Tony Go!" jako etap bonusowy 


Sama gra nie jest mega trudna. Ja bym ocenił jej poziom trudności jako średni. Nie jest łatwo, ale trudno też nie jest. Myślę, że zarówno doświadczeni gracze, jak i żółtodzioby w świecie gier retro dadzą sobie radę. Myślę, że każdy gracz mógłby się nauczyć na pamięć tej gry. Jednym problemem mogą być różne trajektorie lotu niektórych przeciwników w różnych planszach, ponieważ zależnie od wersji na daną platformę tor lotu przeciwnika nieznacznie się różni. Jeśli ktoś jest słabszym graczem, to w wersjach na Amigę, Atari ST i Commodore 64 w menu głównym może sobie wybrać opcję z nieskończoną liczbą żyć. Natomiast w wersji na małe Atari wystarczy podczas gry wpisać z klawiatury kod ZZAP. Niestety trzeba go wpisywać po przejściu każdego etapu od nowa.

Sterowanie w grze jest dosyć proste. Kierunkami w prawo i w lewo poruszamy się w płaszczyźnie poziomej. Kierunki w górę i w dół służą nam do chodzenia po drabinach, ponadto kierunek w dół pozwoli nam zrobić unik i położyć się na ziemi. Ponadto przycisk fire służy nam do skoku. Żeby przeskoczyć przeszkodę, trzeba dać kierunek i fire. Dosyć standardowe sterowanie. Nasz protagonista nie ma broni i nie jest uzbrojony jak Rick Dsngerous. Jedyną naszą bronią są skoki i uniki, a także spryt i refleks gracza.



Interfejs gry jest umieszczony na dole ekranu i jest bardzo podobny do tego z „Montezuma's Revenge". W lewym dolnym rogu mamy ekwipunek, który składa się z czterech slotów. Gra ta, podobnie jak wczesne „Resident Evil" zmusza gracza nad przemyślanym żąglowaniem przedmiotami w ekwipunku. Ponadto w grze mamy rangi przedmiotów. Najmniej ważne są miksturki. Jeżeli na przykład mamy w ekwipunku cztery miksturki i zbierzemy klucz do drzwi, to z automatu z ekwipunku jest wyrzucana jedna miksturka i ulega zniszczeniu. Ale zawsze najlepiej jest nosić chociaż dwie miksturki w ekwipunku, ponieważ w grze jest kilka komnat, w których jeży się od przeciwników, a minąć ich czasem jest trudno. Zawsze po drodze można zebrać miksturę. Najbardziej ważną rzeczą jest złota maska i ona zaś jest ważniejsza od kluczy. Nie pamiętam już teraz, czy jeśli zbierzemy złotą maskę mając w ekwipunku cztery klucze, to jeden ulega zniszczeniu, ale na pewno usuwa miksturę z ekwipunku. Klejnoty możemy zbierać przy zapełnionym ekwipunku. W prawym dolnym rogu ekranu zaś mamy liczbę żyć pokazaną przy pomocy serduszek oraz liczbę punktów. Za każde 3000 punktów dostajemy dodatkowe życie. Jeśli użyjemy cheatu na nieśmiertelność albo zbierzemy ponad 5 serduszek bez oszukiwania, to pojawia się znaczek plusa na ostatnim serduszku lub obok niego, zależnie od wersji. Ponadto z najnowszej wersji na małe Atari punkty zdobyte w etapie bonusowym z wózeczkiem kumulują się, dzięki czemu możemy nadrobić stracone życia.



Gra została napisana w takiej monochromatycznej czarno-białej grafice i z większymi sprite'ami o wyższej rozdzielczości. Ogólnie nie jestem programistą, więc nie będę się wymądrzał, bo się na tym nie znam. Ja jestem tylko graczem. Włączam grę i ma działać, reszta mnie nie interesuje. Gra została celowo napisana w dwóch kolorach, aby oddać klimat retro i lat 30 XX wieku, kiedy toczy się akcja tej gry.  Ponadto można zmieniać paletę barw. Na Commodore 64 można ją zmienić przyciskiem F1 i gra oferuje chyba 8 wariantów. Na małym Atari paletę barw można zmieniać spacją i oferuje aż 16 wariantów. Oczywiście nie wszystkim odpowiadał wariant monochromatyczny, dwukolorowy (bo jeszcze się nie urodził, który by wszystkim dogodził) i graczom załączył się tryb Nerda i zaczęli kręcić nosem. Cytując znanego historyka, pana Grzegorza Bobrka znanego też pod pseudonimem Gambrinus, że: „Gracze są k.... najgorsi". Dlatego też niedawno wyszła pokolorowana wersja na Commodore 64. Komu to przeszkadzało? 🤣 To jak oglądać „Noc żywych trupów" z 1968 roku w wersji pokolorowanej. Można, ale po co? 




Z tego co mi wiadomo, to twórcy planują pokolorowane wersje na pozostałe maszyny. Nie wiem jak to będzie w przypadku małego Atari, nie jestem programistą i nie znam architektury tego komputera, ale podobno w trybie wyższej rozdzielczości dostępne są tylko dwa kolory, nie wiem czy to jest prawda. Może gdyby ktoś spróbował zrobić Tony'ego na małe Atari ale pod VBXE (karta graficzna dla małego Atari), to może by się udało zrobić wersję kolorową. 🤔 Jak Shantiemu77 udało się przenieść „Commando” z Commodore 64 czy zrobić praktycznie 1:1 wersję salonową „Bomb Jacka", to pewnie i Tony'ego by się dało zrobić w kolorze.


Komu to przeszkadzało? 🤣




Jeśli chodzi o dźwięki, to w wersji na małe Atari równocześnie przygrywa nam muzyka w tle i mamy odgłosy w grze takie jak: skoki, zbieranie przedmiotów czy zabijanie przeciwników. Przyciskiem (chyba) Options albo jednym z przycisków funkcyjnych na małym Atari możemy wybrać wersję dźwiękową pomiędzy muzyką, samymi dźwiękami oraz tym i tym. Niestety wersja na Commodore 64 jest trochę bardziej upośledzona względem wersji na Atari i nie umożliwia równoczesnego odtwarzania dźwięków oraz muzyki. Za to w menu głównym na ekranie tytułowym (którego zaś nie ma wersja na Atari) możemy sobie w opcjach wybrać wersję z dźwiękiem czy z muzyką.


Randomowy gameplay z wersji na małe Atari

Randomowy gameplay z wersji na Commodore 64

„Tony: Montezuma's Gold" to jest bardzo fajna gierka. Nie jest to w 100% oryginalny tytuł, gdyż czerpie garściami z klasyków z maszyn ośmiobitowych, ale nie jest to ważne. Dzięki wyważonemu poziomowi trudności jest przystępna zarówno dla starszych jak i młodszych graczy. Jak dla mnie to jest kandydat do gry roku 2024, przynajmniej jeśli chodzi o kategorię gier retro.


Jeszcze przed oficjalną premierą tej gry zamówiłem sobie wersje pudełkowe tej gry zarówno na Commodore 64 i na Atari 65XE. Grę można było zamawiać w prdorderze na stronach „Komody & Amigi Plus" (wersja na C64) oraz na stronie Retronics (wersja na małe Atari). Ja zamówiłem sobie te najdroższe wersje z kartridżami i pendrive'ami z wersjami cyfrowymi tej gry żeby odpalić na The C64 Mini i Maxi oraz na The 400 Mini. Po pół roku nie pamiętam, ale obie gry kosztowały nieco ponad 400 złotych. Tak, wiem, trzeba mieć coś z głową. Każda z tych wersji kosztowała około 200 złotych + koszty wysyłki. Nawet robiłem na kanale unboxingi tych wersji i oprócz kartridży i pendrive'ów były tam takie pierdółki typu pocztówki, jakieś przypinki chyba, naklejki i coś tam jeszcze. Były jeszcze wydrukowane komiksy z intro gry w wersji wydłużonej, a w jednej z wersji była wydrukowana na wzór pierwszej strony gazety chyba The Washington Evening Post bodajże z roku... 1938? Albo coś koło tego. Bardzo fajny pomysł. Nie pamiętam czy w jednej z wersji nie była też wydrukowana mapa gry, ale teraz mogę się mylić. 🤔 


Jeśli chodzi o działanie wersji fizycznych to Commodore 64, The C64 Mini i Maxi nie miały najmniejszych problemów z uruchomieniem tej gry, zarówno z kartridża, jak i wersji cyfrowych. Trochę więcej problemów sprawiło The 400 Mini, które nie chciało odpalić pierwszej wersji na pendrive, ale po update wersji na Itch Io można było w końcu odpalić tę grę na The 400 Mini. Najwięcej problemów sprawiło mi uruchomienie tej gry na Atari 65XE zarówno na jednej (bez gniazda rozszerzeń ECI) i drugiej z gniazdem ECI. Albo ja jestem jakiś nie... rozgarnięty, ale Atari 65XE nie chciało uruchomić wersji cyfrowej Tony'ego. Zawsze kończyło się selftestem. Próbowałem z rozszerzeniem pamięci do 0,5 MB od Zaxxona, z kartridżem SIDE 3, który podobno ma w sobie rozszerzenie pamięci. Nic. Dopiero Atarynka uruchamiała wersję z kartridża. Nie ogarniam tego komputera. 🤣

Tony w wersji na małe Atari.


Tony w wersji na Commodore 64 
Tony w wersjach fizycznych: Atari XL/XE i Commodore 64.


Gotowi do działania?
Na Atari 65XE działa tylko wersja kartridżowa. Wersji cyfrowej nie chce puszczać, głupi komputer. 🤣
Co tu robi ten Rockford? A sio!
Wersje cyfrowe działają na The 400 Mini i The C64 Mini 
Wersja cyfrowa działa na The C64 Maxi 
Wersja cyfrowa i kartridżowa działają na Commodore 64.

Próbowałem nawet z tym i też nie działa. Zawsze kończyło się selftestem. Albo ja jestem za głupi do obsługi tego... „komputera”. 😉🤣 Tylko wersja kartridżowa działała. Z wersją cyfrową się poddałem.

Popularne posty z tego bloga

Obejrzane: Fallout - Sezon 1 (2024) - Kilter Films, Big Indie Pictures, Bethesda Game Studios, Amazon MGM Studios

Przeczytane: „Powrót do przyszłości" (1991) - George Pipe i Craig Shaw Gardner

Przeczytane: Paweł Sugalski - „Gaming na giełdzie” (Wydanie drugie, 2023) - Wydawnictwo DORIS, Dorota Sierakowska