Obejrzane: Squid Game: Sezon 2 (2024) - Netflix
W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, 26 grudnia 2024 roku, w serwisie Netflix miała miejsce premiera drugiego sezonu popularnego koreańskiego serialu „Squid Game". Z tego powodu postanowiłem odnowić wygasłą subskrypcję Netflixa na miesiąc żeby obejrzeć drugi sezon „Squid Gamę", ale wybrałem najtańszy pakiet za 33 złote, bo na telefonie nie potrzebuję rozdzielczości 1080 czy 4k, zwykłe HD wystarczy, a też nie dam im zarobić, zwłaszcza że utrudniają użytkownikom korzystanie z ich platformy. Po miesiącu i tak ta subskrypcja wygaśnie, bo i tak nie mam czasu na oglądanie seriali, ani na jej przedłużanie. Jeszcze w planach mam nadrobienie „Pingwina" z Colinem Farellem na HBO. Nie wiem czy tutaj pisać pełnoprawną pseudo recenzję, czy tylko podzielić się tylko moimi wrażeniami, bo sezon drugi jest mocno powtarzalny względem pierwszego i nie ma tu niczego odkrywczego. Muszę przyznać, że drugi sezon „Squid Game" pochłonąłem niemal natychmiast. Zarwałem nockę z 26 na 27 grudnia i obejrzałem dwa lub trzy pierwsze odcinki, ale już łapało mnie spanie (ach, starość) i resztę odcinków obejrzałem sobie 27 grudnia, a i tak musiałem odespać tę nockę. Muszę przyznać, że sezon drugi „Squid Game" pochłonął mnie jak bagno albo wir i to jest jeden z największych plusów drugiego sezonu. Obawiałem się, że twórcy nie dadzą rady zrobić tak samo dobrego drugiego sezonu i że będzie powtarzalny względem jedynki, ale na szczęście twórcy dali radę.
Akcja drugiego sezonu rozgrywa się trzy lata po wydarzeniach z części pierwszej. Głównym bohaterem ponownie jest Gi-hun Seong (grany Jung-Jae Lee), który po wygranej w pierwszym sezonie postanowił położyć kres „grom" i od dwóch lat bezskutecznie poszukuje „rekrutera". Podobnie inspektor Joon-ho Hwang (grany przez Ha-joon Wi), który ostatecznie przeżył, od dwóch lat bezskutecznie przeszukuje morze w poszukiwaniu tej wyspy, wzbogacony wiedzą, że to jego zaginiony starszy brat jest mistrzem gry. Początkowo przełożeni mu nie wierzyli i groziło mu też wydalenie ze służby w policji. Zbieg okoliczności sprawia, że panowie znowu się spotykają i znów łączą siły, by dać kres tym morderczym grom. Gi-hun znowu przedostaje się do gry i stara się ją sabotować od środka, aby uratować jak najwięcej uczestników i rozpieprzyć tę organizację od środka, a inspektor Hwang wraz z oddziałem marines mają go wspierać z zewnątrz. Czy im się uda położyć kresu tym grom?
Nie wiem co tutaj napisać w tej „recenzji". Sezon drugi jest bardzo powtarzalny względem sezonu pierwszego, ale też jest bardzo dobry. Mamy tutaj powtórkę z pierwszego sezonu i nie ma tutaj niczego, czego byśmy nie widzieli w sezonie pierwszym. Sezon drugi nie wnosi nic nowego do konwencji, poza nowymi uczestnikami i ich problemami oraz nowymi morderczymi grami. Chociaż uniwersalne problemy egzystencjonalne i różne relacje międzyludzkie, a także kultowa laleczka i gra w światło zielone/czerwone musiały się pojawić. Po prostu jest to powtórka z rozrywki. Jeśli ktoś nie jest fanem pierwszego sezonu, to może spokojnie odpuścić sobie drugi sezon. Jest on przeznaczony raczej dla największych fanów pierwszego sezonu.
To, że serial jest powtarzalny, powtarza te same schematy co w części pierwszej, tylko mamy tutaj nowych aktorów spektaklu, nie oznacza, że jest to zły serial. Mamy tutaj podobny archetyp postaci: złola który chce być liderem, wariatkę (a raczej szamankę), zagubioną dziewczynę w ciąży (odpowiednik graczki 067 z pierwszego sezonu), mamy znów kumpla głównego bohatera, a także... kreta podstawionego przez górę, aby ten sabotował poczynania gracza 456, ale więcej nie powiem. Tutaj jest różnica względem pierwszego sezonu, bo wiemy kim jest kret, a nasi bohaterowie tego nie wiedzą. Są też nowe typy postaci, choćby błazna w postaci byłego rapera, który źle zainwestował pieniądze, czy jakiegoś Youtuberzynę któremu powinęła się noga. Mamy też historię opowiedzianą z drugiej strony, z perspektywy uciekinierki z Korei Północnej, która zaś jest różowym żołnierzem (maską z trójkątem), która chce sprowadzić rodzinę na południe i nagle odkrywa, że jej znajomy gra w tę grę, aby ratować córkę chorą na białaczkę. Dziewczyna też zaczyna mieć dylemat moralny, bo jej też się nie podobają zasady gry. Miałem taką nadzieję, że dołączy ona do graczy w trzecim sezonie. Zobaczymy. Oczywiście też nie mogło się tutaj obejść bez pokazania osób LGBT, inkluzywności i tego typu lewackich bzdur, bo to Netflix, chociaż postać LGBT jest jedną z najbardziej spoko postaci w tym sezonie. Nie wiem czy to będzie aż taki wielki spoiler, ale w grze dodali małą modyfikację do regulaminu. Teraz po każdej rundzie gracze mogli głosować czy wyjść z gry (w pierwszym sezonie było to chyba tylko raz) i gracze mogli odejść z „zarobionymi" pieniędzmi, jak w „Milionerach". Drugi sezon „Squid Game" jest tak samo świetny jak część pierwsza i trzyma w napięciu do ostatniej chwili, ale...
I tutaj nastepuje to magiczne słowo ALE. Jest coś co rozsierdziło wielu widzów, w tym mnie. Sezon drugi jest krótki, bo zajmuje tylko 7 odcinków. Dla porównania pierwszy sezon składał się z 9 odcinków. Tak przypuszczałem, że twórcy zastosują najtańszy i chyba najbardziej chamski chwyt, jakim jest cliffhanger, czyli urwanie fabuły w najbardziej emocjonującym momencie, żeby widzowie czekali na kolejny sezon i twórcy tak zrobili. Przykładem takiego cliffhangera jest chociażby koniec 6 sezonu w „The Walking Dead", kiedy pojawił się Negan grany przez Jeffrey'a Deana Morgana, który zabija jednego z bohaterów (i na początku nie wiemy kogo, dopiero musieliśmy czekać rok aby się dowiedzieć) i tutaj jest to samo. Akcja urywa się w najbardziej emocjonującym momencie i moim zdaniem jest to największy minus tego serialu. Teraz będziemy musieli czekać prawie rok na zakończenie tej historii. I tutaj mam dylemat, bo uważam ostatni odcinek drugiego sezonu za najlepszy i gdyby nie ta końcówka, to pewnie dałbym 10/10 temu odcinkowi, a tak to jest „tylko" 9/10. Pewne było, że pojawi się albo 3 sezon „Squid Game" (albo sezon 2 B, jak ja to nazywam). Podobno kręcili sezony 2 i 3 razem i 3 sezon ma się pojawić w 2025 roku. Podejrzewam, że pojawi się on w drugiej połowie lub pod koniec 2025 roku. Według twórców Sezon 3 ma być ostatnim i ma być zamknięciem tej historii. W serialu nie zabrakło paru głupotek i niekonsekwencji, co mnie też zirytowało. Nie chcę za bardzo spoilerować. Jak to jest, że niektórzy gracze przemycają do gry narkotyki, inni noże sprężynowe (czy ci różowi nie przeszukują graczy podczas przebierania w dresy?), a u głównego bohatera znaleźli dobrze ukryty nadajnik. Takie głupotki też mnie drażnią. Jakby ocenić drugi sezon... Nie pamiętam na ile oceniłem pierwszy sezon, ale podobał mi się. Pierwszemu sezonowi dałem chyba 7-8/10, ale nie pamiętam po tylu latach. Drugi sezon jest tak samo świetny, ale gdyby nie zakończenie ostatniego odcinka. Drugiemu sezonowi też dałbym 8/10, ale przez ten chamski cliffhanger na końcu chyba obniżę mu ocenę do 7/10.
Fotografia: © Netflix