Obejrzane: Beetlejuice Beetlejuice (Sok z Żuka 2) [2024] - reż. Tim Burton
Tim Burton niewątpliwie jest jednym z moich ulubionych reżyserów ze względu na stylistykę jego filmów, które są takie mroczne, gotyckie, czasem surrealistyczne, przepełnione są klimatami halloween, duchami, szkieletami, mrocznym humorem, makabreską, tematyką związaną ze śmiercią. Postacie też często występują w tych filmach w ostrym makijażu i w takich charakterystycznych strojach z epoki wiktoriańskiej. Nie wiem czy Tim Burton nie był miłośnikiem prozy Edgara Allana Poe, skąd te przypuszczenia? Zdjęcia w filmach Burtona były często na bazie kontrastu, ciemne tła i z mocnym oświetleniem na twarze postaci, czego przykładem jest chociażby film „,Ed Wood” z 1994 roku.
„Ed Wood” (1994) - Norman Alden i Johnny Depp
Jakby ktoś nie kojarzył - Norman Alden jako Lou (kadr z wiadomo jakiego filmu).
Czasami też Tim Burton kręcił filmy czarno-białe, które dodawały mrocznego klimatu. Z chęcią bym przeczytał jakaś książkę o filmach Tima Burtona, o kulisach powstawania, jak on to wszystko kręcił, ale nie taką stricte typową biografię, ale książkę filmoznawczą o jego filmach. Nie wiem czy w Polsce powstała jakaś książka o filmach Tima Burtona, ale za granicą pewnie tak. Być może na wyższych uczelniach filmowych są prace niedostępne dla szarego Kowalskiego. Aż z ciekawości poszukam. W dzieciństwie wychowałem się właśnie na pierwszym „Soku z Żuka" z 1988 roku czy też na „Batmanie" z roku 1989, które miałem okazje obejrzeć we wczesnych latach 90 na VHS. Tylko już nie pamiętam, który film widziałem wcześniej czy „Batmana" czy „Sok z Żuka". Na początku „Sok z Żuka" mnie nie zachwycił, bo bałem się trochę tego filmu, za to „Batmana" polubiłem od razu. Później zacząłem oglądać inne filmy Tima Burtona takie jak: „Wielka przygoda Pee Wee Hermana", „Edward Nożycoręki", „Powrot Batmana " , „Ed Wood", „Marsjanie atakują", „Gnijaca panna młoda", „Sweeney Todd: Demoniczny golibroda..." , „Planeta małp" (w wojsku), „Jezdziec bez głowy", „Frankenwinnie", „Alicja w krainie czarów". Jako producent Tim Burton wyprodukował takie filmy jak: „Batman forever", „Jakubek i brzoskwinia olbrzymka ", „Alicja po drugiej stronie lustra", „Abraham Lincoln: Pogromca wampirów" i choćby serial „Wensday". Niestety ostatnio nie miał ten reżyser dobrej passy, a jego ostatnich filmów nie miałem okazji obejrzeć z braku czasu.
Sok z Żuka (1988) - Michael Keaton i Winona Ryder
W dzieciństwie bardzo lubiłem „Sok z Żuka", lecz to nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, jak mówiłem. Polubiłem go dopiero trochę później. Film ten oglądałem wielokrotnie.
W dzieciństwie lubiłem też serial animowany zatytułowany „Żukosoczek” powstały na podstawie tego filmu, który był emitowany w połowie lat 90 na odkodowanym paśmie w Canal Plus. W którym głosu głównemu bohaterowi użyczył nieżyjący już Jacek Czyż (Tygrysek z Kubusia Puchatka), a Lydii głosu użyczyła chyba pani Anna Apostolakis, jak dobrze pamiętam. Jakoś rok temu dowiedziałem się, że Tim Burton chce nakręcić drugą część „Soku z Żuka” i że w projekcie jest już z powrotem Winona Ryder jako Lydia i Michael Keaton jako Beetlejuice. Ale moim zdaniem trochę późno. Szkoda, że nie pomyśleli o tym projekcie wcześniej, a nie teraz odkopują trupa po 35 latach żeby ratować karierę podupadającego reżysera.
Kiedy w końcu „Beetlejuice, Beetlejuice" wylądował w kinie na początku września 2024 roku, chciałem go obejrzeć. Postanowiłem poczekać z tym do urlopu. Ale moim marzeniem było obejrzenie dwóch części tego filmu w takim minimaratonie. Na premierę „Jokera 2" przygotowali mininaraton z pierwszą częścią z 2019 roku. Szkoda, że nie zrobili tak z dwiema częściami „Beetlejuice'a". Trochę się obawiałem tego, że to nie wypali i może to być crap, jak to było w przypadku wielu franczyz filmowych zakopanych w latach 80 czy na początku lat 90. Nagle twórcy sobie przypomnieli o takim filmie i postanowili odkopać trupa po 30 czy 40 latach, jak to na przykład było w przypadku kontynuacji „Top Guna" z 1986 roku z Tomem Cruisem w roli głównej, choć podobno „Top Gun: Maverick" to całkiem udany i dobry film. Czy też z „Gliniarzem z Beverly Hills" z 1984 roku z Eddiem Murphym, którego ostatnia część „Gliniarz z Beverly Hills 3” wyszedł 30 lat temu, w roku 1994. Muszę przyznać, że pierwsza część „Gliniarza z Beverly Hills" to jedna z moich ulubionych komedii i zawsze ją chętnie oglądam. Nie jest to film idealny, ale dla mnie to jest 10/10.
„Gliniarz z Beverly Hills" (1984) - Eddie Murphy, John Ashton
Dzisiaj jak piszę ten tekst, właśnie się dowiedziałem, że zmarł aktor John Ashton grający tego Johna Taggarta. Od razu mi się przypomiała końcówka filmu i szturm na willę oraz „reprymenda" do Rosewooda w finale pierwszej części filmu. Rosewood pokazuje odznakę typom uzbrojonym w uzi i inną broń maszynową i mówi, że są aresztowani, a tamci zaczynają pruć do naszych bohaterów z broni maszynowej). Wtedy Taggart mówi, że jeśli jeszcze raz tak zrobisz, sam cię zastrzelę. 🤣 Zawsze mnie ta scena śmieszy.
Wracając do „Beetlejuice'a”. Obawiałem się, że sequel „Soku z Żuka” po tych 35 latach może nie wypalić i że widzowie uznają to za żerowanie na nostalgii fanów. Bardzo chciałem iść do kina na sequel, gdyż pierwszej części filmu nie miałem okazji zobaczyć w kinie, ponieważ byłem zbyt młody i po ostatnich filmach Tima Burtona nie miałem żadnych wygórowanych oczekiwań co do części drugiej „Beetlejuice'a”. Chciałem tylko żeby to był chociaż średniak i żeby był tak samo poryty jak część pierwsza. I w sumie jest. Czy to jest arcydzieło kinematografii? Raczej nie? Czy to jest crap? Też nie. Dla mnie to jest taki mocny średniak do odmóżdżenia się w kinie i jest tak samo porypany jak część pierwsza. W sumie poszedłem na ten film w sobotę 28 września 2024 roku do kina i to była moja pierwsza wizyta w tym przybytku od prawie roku, gdzie ostatnio byłem na animowanym „Super Mario Bros" i na „Napoleonie" z Joaquinem Phoenixem. A co do Joaquina Phoenixa, to wybieram się za tydzień, w sobotę 5 października 2024 roku na „Jokera 2”, a raczej na „Joker: Folie a Deux". Widząc po ludziach będących w kinie, to średnia wieku osób siedzących na sali kinowej wynosiła około 40 lat. Chociaż wśród widowni było parę młodszych osób, co też się chwali, ale głównie to były stare „dziadki” w wieku 40+ , a nawet jeszcze starsi, którzy pewnie pamiętają część pierwszą w kinach.
„Sok z Żuka” (1988) - Geena Davis i Alec Baldwin
Jakby ktoś nie kojarzył „Soku z Żuka" jest to horror komediowy, albo bardziej komedia z elementami horroru, nakręcony przez Tima Burtona wiosną 1987 roku, a dokładniej od 11 marca do 11 czerwca 1987 roku, a jego premiera miała miejsce prawie rok później, bo 30 marca 1988 roku. Był to drugi film pełnometrażowy nakręcony przez Tima Burtona zaraz po „Wielkiej Przygodzie Pee Wee Hermana” z 1985 roku i pierwszy film, który przyniósł Timowi Burtonowi Oscara chyba za najlepsze efekty specjalne oraz Saturna za najlepszy Horror. No cóż... W roku 1988 nie było lepszych horrorów? Film był ogromnym sukcesem kasowym. Przy budżecie wynoszącym 15 milionów dolarów, z czego milion poszedł na efekty specjalne, film zarobił około 84 miliony dolarów. Film opowiadał o małżeństwie Adama i Barbarze Maitlandów granych przez Aleca Baldwina i Geenę Davis, którzy giną w wypadku samochodowym na moście, ale nie mogą przejść na „drugą stronę” i są uwięzieni w swoim domu. W tym czasie do ich domu przeprowadza się małżeństwo Deetzow: Charles i Delia, których zagrali Jeffrey Jones i Catherine O'hara oraz ich nastoletnia córka Lydia grana przez Winonę Ryder. Pierwotnie Maitlandowie chcą wypędzić rodzinę Deetzów z domu, nawet próbują przy pomocy tytułowego Beetlejuice'a granego przez Michaela Keatona, który jest kimś w rodzaju odwróconego egzorcysty. Żeby przywołać Beetlejuice'a trzeba trzykrotnie wypowiedzieć jego imię. Ale w końcu Maitlandowie zaprzyjaźniają się z Lydią, która jak się okazuje jest medium i widzi duchy i postanawiają żyć w zgodzie obok siebie. Zagubiona Lydia jest samotna i traktuje Maitlandów jak przebranych rodziców, bo w prawdziwych nie ma oparcia. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie zbieg paru niefortunnych zdarzeń. Książka „Podrecznik dla tymczasowo umarłych" („The Handbook of Recently Deceased"), którą otrzymali Maitlandowie po śmierci, trafia w niepowołane ręce, w ręce żywej osoby, która pragnie pobawić się w wywoływanie duchów. Żeby pomóc Adamowi i Barbarze, Lydia wzywa na pomoc Beetlejuice'a. Więcej nie zdradzę.
„Beetlejuice Beetlejuice" (2024) - Michael Keaton, Bob i Winona Ryder
Akcja drugiej części rozgrywa się około 35 lat po wydarzeniach z części pierwszej. Lidia Deetz (ponownie grana przez Winonę Ryder) jest medium i gwiazdą programu telewizyjnego o zjawiskach paranormalnych. Lydia ma 17 letnią córkę Astrid (w którą wcieliła się gwiazda serialu „Wensday” - Jenna Ortega), z którą się nie dogadują i która nie wierzy w duchy. Pewnego dnia do Lydii niespodziewanie dzwoni jej macocha Delia (w którą ponownie wcieliła się mama Kevi... to znaczy Catherine O'hara) i oznajmia o śmierci ojca Lydii - Charlesa. Cała rodzina z powrotem zjawia się w miasteczku Winter River na pogrzebie Charlesa Deetza. W tym czasie Lydia zaczyna mieć halucynacje i co jakiś czas widzi naszego tytułowego bohatera.
„Beetlejuice Beetlejuice” (2024) - Monica Belucci
W tym samym czasie w Zaświatach zaczęła się wielka imba, bo w jakiś sposób z izolatki wydostała się była żona Żukosoczka, Dolores (w tej roli Monica Belucci). Jest to potężna wiedźma, która potrafi pochłaniać dusze i pragnie zemsty na tytułowym bohaterze. W ostatnim dniu swojego życia otruła naszego bohatera, a ten jeszcze przed śmiercią zdążył ją też porąbać siekierą na kawałki. Potrzebuje ona duszy Żukosoczka aby zyskać nieśmiertelność.
Po kilku... „morderstwach”, że tak powiem, tamtejszy detektyw grany przez Willema Dafoe ostrzega głównego bohatera, którego oczywiście ponownie zagrał Michael Keaton, żeby ten gdzieś się ukrył. Ale Beetlejuice na początku nic sobie z tego nie robi. Ale kiedy sytuacja robi się niebezpieczna, Sok z Żuka dowiaduje się o śmierci Charlesa Deetza i nagle przypomina sobie o jego dawnej miłości, Lydii. Chyba wiadomo jakie plany będzie miał Beetlejuice wobec Lydii. No i może tyle wystarczy.
W części drugiej wystąpili aktorzy znani z części pierwszej. Ponownie w postać Beetlejuice wcielił się Michael Keaton, w rolę Lydii Deetz ponownie wcieliła się Winona Ryder, w macochę Lydii Delię Deetz wcieliła się mama Kevina to znaczy Catherine O'hara.
Niestety w filmie nie pojawiają się ani Alec Baldwin ani Geena Davis, nawet choćby odmłodzeni cyfrowo w krótkim epizodzie. Z Aleciem Baldwinem byłby pewnie problem bo teraz jest oskarżony za ten wpadek na planie, gdzie na planie filmu „Rust" w październiku 2021 roku nieumyślnie zastrzelił ooeratorkę Halynę Hutchins i ranił reżysera Joela Souse na planie filmu „Rust". Nie wiem jak ta sprawa się skończyła, czy nadal się toczy, bo nie śledziłem tego. Wiem, że Alec Baldwin był oskarżony, ale czy zdążyli go skazać/uniewinnić to nie wiem. Geena Davis pewnie by się zgodziła, bo jako jedna z pierwszych od razu zgodziła się zagrać w pierwszej części, więc raczej nie sprawiałaby chyba problemów.
„Sok z Żuka" (1988) - Mama Kevi... to znaczy Katherine O'Hara i Glen Shadix
Niestety w filmie nie pojawił się Glen Shadix, który zagrał tego grubaska Otho. Aktora tego można kojarzyć z filmu „Człowiek demolka” z Wesley Snipesem, Sylvestrem Stallone i Sandrą Bullock. Niestety aktor zmarł 7 września 2010 roku. Ale w filmie jest scena nawiązująca do pogrzebu aktora i przynajmniej chyba tak uczczono jego pamięć.
„Sok z Żuka" (1988) - Jeffrey Jones
Jak pewnie pamiętacie postać ojca Lydii, Charlesa Deetza odtwarzał
Jeffrey Jones. To jest charakterystyczny rudowłosy aktor, znany głównie w komedii z lat 80 lecz nie tylko. Zagrał między innymi Cesarza Józefa II w „Amadeuszu” Milosa Formana, dyrektora szkoły w „Wolnym dniu Ferrisa Bullera”, czy tego złego doktora Jenninga w „Kaczorze Howardzie”. Aktor grał też w Edzie „Woodzie”, w „Polowaniu na Czerwony Październik”, w „Jeźdźcu bez głowy” czy w „Adwokacie diabła”. Niestety u aktora w okolicach 2002 roku znaleziono zdjęcia z dziecięcą... wiadomo czym... i jego kariera się załamała. Uniknął więzienia po zapłaceniu wysokiej kaucji, ale rysa na życiorysie została. Potem próbował wracać do kariery aktorskiej i zagrał w paru filmach. Coś trzeba było zrobić z tym fantem, więc postanowiono uśmiercić postać Charlesa Deetza, choć ten aktor żyje i co za zabieg okoliczności, w sobotę 28 września miał 78 urodziny. Szkoda, bo za dzieciaka nawet lubiłem tego aktora.
W filmie pojawiają się nowe postacie grane przez znanych aktorów.
„Beetlejuice Beetlejuice" (2023) - Jenna Ortega
Przede wszystkim córkę Lydii - Astrid gra Jenna Ortega, znana przede wszystkim ze spin-offu „Rodziny Adamsów" czyli serialu „Wensday" z 2022 roku, którego wyprodukował i częściowo wyreżyserował Tim Burton. Podobno dobry serial, ale nie miałem okazji go oglądać, jakoś mnie nie ciągnęło do tego. Podobno Jenna Ortega zagrała tam świetnie, a co do roli Astrid zdania ludzi są podzielone. Dla mnie jest ok. Jestem ciekaw czy Tim Burton musiał ją długo namawiać do roli Astrid. Jakby nie było to chyba ona jest główną bohaterką filmu i można powiedzieć, że młodszą wersją Lydii sprzed 35 lat. Początkowo nie wierzy w duchy i w moce swojej mamy, dopóki nie odkrywa u siebie takich mocy.
„Beetlejuice Beetlejuice" (2023) - Monica Belucci
Pierwszą postacią jest demoniczna (chyba) wiedźma Dolores grana przez Monikę Belucci, która pragnie zemsty na Żukosoczku. Fajna jest scena jak się składa do kupy i zszywa się takim zszywaczem na gwoździe przy akompaniamencie, a dobra nie będę mówił jakiej piosenki. A dobra powiem Bee Gees „Tragedy" i tak nikt tego nie przeczyta. Od razu przypomina się filmu „Terminator 2: Dzień Sądu" i składanie się do kupy T-1000 granego przez Roberta Patricka. W sumie Dolores to jest połączenie narzeczonej Frankensteina,
Mortycji Addams i Terminatora. Jeszcze przy okazji pisania tej pseudo recenzji dowiedziałem się, że Tim Burton jest w związku z Monicą Belucci. Nawet nie wiedziałem o tym, jakby mnie to obchodziło kto z kim kręci w Hollywood. Więc też się nie dziwię czemu wystąpiła w jego filmie. Poprzednia partnerka Tima Burtona też występowała w jego filmach.
„Beetlejuice Beetlejuice" (2023) - Willem Dafoe
Drugą postacią jest policjant a raczej stereotypowy detektyw z filmów noir z lat 40 grany przez Willema Dafoe, który ściga Dolores, która się nie kryje i na miejscu pierwszego że tak powiem morderstwa, zostawiła ślad, że szuka Beetlejuice'a i ten radzi Sokowi z Żuka żeby się gdzieś ukrył. W sumie postać grana przez Willema Dafoe to były aktor grający w filmach detektywistycznych i coś mu się ubzdurało, że jest detektywem. W sumie te dwie postacie Dolores i tego detektywa są groteskowe i nie zabierają w sumie dużo czasu antenowego i nawet jakby zostały wycięte z filmu, to widowisko niewiele by straciło. Ale przynajmniej te dwie postacie dodają trochę czarnego humoru do filmu.
W filmie nawet krótki epizod ma Danny DeVito, który grą takiego stereotypowego sprzątacza z filmów, z walkmanem na uszach, który sprząta ten dziwaczny pokrzywiony korytarz łączący świat żywych i umarłych.
Mam jeszcze nadzieję, że wydają jeszcze filmy na płytach, bo chętnie bym kupił „Sok z Żuka 2” na Blu-Rayu albo na DVD. O właśnie, dlaczego nie mam kupionej części pierwszej na płytce? Dlaczego?
Tutaj zacznie się cześć taka bardziej spiilerowa. Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał tego filmu i nie chce sobie psuć niespodzianek, to może przestać czytać dalej. Czytacie na własną odpowiedzialność. Mam nadzieję, że czytelnicy tego bloga (ta, całe 0) to jednak ogarnięci ludzie i chyba mają swój rozum, więc. Jak ktoś nie chce czytać dalej, to tam są drzwi, a jak ktoś ma gdzieś spojlery to może zostać.
Bardzo fajnie w filmie rozwiązali sprawę efektów specjalnych. W filmie są zarówno efekty CGI jak i efekty tradycyjne zrobione w technice animacji poklatkowej. W tej technice zrobili tego węża piaskowego, co w dzisiejszych czasach, zwłaszcza młodszego widza może razić po oczach. Sprawę śmierci Charlesa Deetza rozwiązano taką krótką animacją poklatkową z wykorzystaniem plastelinowego ludzika wyglądającego jak Jeffrey Jones, zupełnie jak w grze Neverhood. Nie pamiętam czy też tą metodą nie został też zrobiony film „Jakubek i brzoskwinia olbrzymka” z 1996 roku, który puszczany na HBO pod koniec lat 90. Tego filmu nie widziałem z 25 lat, ale mogę się mylić, ale wydaje mi się, że też go zrobili w animacji poklatkowej. Nie wiem czy zdradzać jak zginął Charles Deetz, ale to też była groteskowa śmierć i ta postać też ma epizody w Zaświatach, gdzie pojawia się przez chwilę.
Jak też wcześniej wspomniałem chyba główną postacią w tym filmie jest Astrid grana przez Jenne Ortege. Jak już wcześniej mówiłem gra ona taką zagubioną i niepopularną nastolatkę, której koledzy i koleżanki dokuczają w szkole. Można powiedzieć, że jest ona młodszą wersją Lydii z pierwszej części. Nie układa jej się z Lydią i sama nie wierzy w duchy i w moce matki. Ale do czasu. Ma też za złe, że jeśli Lydia ma moce i widzi duchy, jak ten młody w „Szóstym zmyśle”, to czemu nie widzi ducha taty. I tutaj też wychodzi tęsknota tej dziewczynki za tatą, który zmarł jak Astrid była mała. Ale spokojnie postać byłego męża Lydii i ojca Astrid pojawi się w filmie i odegra sporą rolę. Astrid też nie lubi menedżera swojej mamy, który się do niej przystawia i tylko udaje miłość do Lydii i planuje z nią ślub tylko dla sławy i pieniędzy. Postanawia się oświadczyć Lydii podczas stypy po Charlesie (wybrał sobie moment) dla poklasku i na pokaz. Ale w końcu Astrid widzi co się dzieje i ma dość tej szopki i ucieka na rowerze do miasteczka. Tam niechcący ma mały wypadek i poznaje chłopaka, który jak się okazuje jest złym duchem, który zabił swoich rodziców i podczas obławy policji niechcący sam się zabił i który chce użyć Astrid jako „zamiennika" żeby powrócić do żywych. Zamiana duszy za duszę. Kiedy Lydia się dowiaduje, że nowy chłopak Astrid to duch, próbuje ratować córkę z opałów, ale się spóźnia. Oboje przeszli do Zaświatów. I tutaj Lydia prosi o pomoc, wiadomo kogo. Tutaj też Beetlejuice pokazuje, że nie jest aż tak złą postacią, jak go przedstawiono w pierwszej części. Tutaj bardziej przypomina tego Żukosoczka z serialu animowanego, który był bardziej pozytywną postacią i postanawia pomóc Lydii... Ale nie za darmo, chyba wiadomo za jaką cenę. Trzeba dokończyć sprawy z pierwszej części.
Można powiedzieć, że ten film to jest taka sztampowa łzawa historyjka o poświęceniu. Że jak jest dobrze, to nie doceniamy tego co mamy, a jak możemy to stracić, to wtedy zaczyna się źle i jesteśmy gotowi na wiele poświęceń, aby tego nie stracić. Bla bla bla. Film ten też jest krytyką konsumpcjonizmu, uzależnienia od nowoczesnych technologii, zwłaszcza od smartfonów i mediów społecznościowych. W filmie jest pokazana prześmiewcza scenka, że idzie gość przez ulicę wpatrzony w smartfon i nagle wpada do studzienki kanalizacyjnej, bo tam trwały prace kanalizacyjne. A jak się budzi po upadku, okazuje się, że zmarł. Film też pokazuje krytykę środowiska tych wszystkich internetowych gwiazdeczek i „ynfluensehów", którzy dla milionów lajków i wyświetleń zrobią wszystko, co też jest pokazane pod koniec filmu jak Sok z Żuka ich wszystkich powyjaśniał podczas ślubu Lydii.
Oczywiście też polscy widzowie musieli się zesrać, bo scenarzyści śmieli nazwać Marię Curie-Skłodowską francuską uczoną. Ojej. Afera skali międzynarodowej. Trzeba zerwać stosunki dyplomatyczne z Hollywood. To nie pierwszy raz. Wcześniej chyba coś takiego miało motyw w pierwszej części „Life is Strange". Ale czego się spodziewać po Amerykanach, skoro to (nie wszyscy) słabo wyedukowany naród. Wielu z nich nie potrafiłoby pokazać na mapie Europy, Afryki, czy nawet samych USA. Na przykład na zachodzie Fryderyka Chopina też uważają za francuskiego kompozytora i co? Mamy z tego powodu płakać? Żeby świat miał tylko takie problemy. Od razu ostrzegam, jeśli ktoś będzie mnie z tego powodu obrażał w komentarzach, że mam takie zdanie, od razu leci ban.
Zdjęcia do „Soku z Żuka 2” trwały jakoś od maja do lipca 2023 roku i dosłownie zabrakło chyba dwóch dni do końca zdjęć, kiedy wybuchł kolejny strajk filmowców w Hollywood i zdjęcia trzeba było dokańczać w listopadzie 2023 roku.
Bardzo mi się podobała kreacja aktorka Michaela Keatona, który tutaj jest chyba najlepszą częścią filmu. Pomimo tego, że ten aktor ma już z 70 lat na karku i to też widać po postaci Żukosoczka, nawet pod makijażem, to nie wyglądał jakby miał 35 letnią przerwę między filmami. Mimo tego, że w części pierwszej jego czas antenowy wyniósł około 15 minut (już nie pamiętam dokładnie) i podobno większość jego kwestii w jedynce była improwizowana, to wtedy też zagrał świetnie. Niestety moim zdaniem, mówię moim, bo teraz trzeba tak mówić, najgorzej wypadła w tym filmie Winona Ryder (🤓 Nerd: jak śmiesz tak mówić, mee), pomimo sympatii do postaci Lydii, ale czasami irytowała mnie ta zbyt dramatyczna maniera z jaką zagrała. Trochę też miałem problem z mamą Kevina... to znaczy z Catherine O'hara, która czasami była trochę irytująca tak jak Winona Ryder. Co do Jenny Ortegi się nie wypowiadam. Zagrała Ok. Jej postać nie została zagrana tragicznie, ale czy dobrze to nie wiem. To pierwszy film z tą aktorką jaki widziałem. Serialu „Wensday” nie widziałem, ale słyszałem, że zagrała tam świetnie. Może trzeba będzie nadrobić. Ale słyszałem opinie, że w „Beetlejuice Beetlejuice” zagrała nijak. Dla mnie było ok, not great, not terrible. Podobnie też było z Willemem Dafoe i Monicą Belucci, wspaniali aktorzy, którzy mieli swoje najlepsze role za sobą i tutaj zagrali ok, not great not terrible. I tutaj też trzeba pochwalić za charakteryzację tych postaci, Willem Dafoe z częściowo rozwaloną czaszką i wystającym mózgiem i pozszywana gwoździami Monica Belucci. Danny DeVito który miał krótki epizod też zagrał spoko. No i czemu w tym filmie nie było Johnnyego Deppa?
Ogólnie „Beetlejuice Beetlejuice" to taki mocny średniaczek i oceniłbym ten film na taką mocną 6/10, może w porywach 7/10 przez nostalgię do części pierwszej. Jak to powiedział Diatłow w „Czarnobylu" - Not great, not terrible. Wbrew piosence zespołu Bee Gees, tragedii nie było. Jedynie mam zarzut, że Tim Burton czekał aż tyle lat na sequel tego filmu. „Sok z Żuka 2" powinien powstać przynajmniej 30 lat temu. Sam film ma otwarte zakończenie, więc jest otwarta furtka do ewentualnej części trzeciej, czy nawet spin-offu z Astrid w roli głównej. Tylko z umiarem, żeby nie zarzynać tej franczyzy.