Obejrzane: Fallout: Sezon 2 (2025) - Amazon Prime
W środę 17 grudnia 2025 roku miał premierę drugi sezon serialu „Fallout" na Amazon Prime, a raczej tylko pierwszy odcinek. Niestety Amazon postanowił pobawić się w HBO i nie tak jak w kwietniu 2023 roku rzucić od razu cały sezon, to postanowił rzucać jeden odcinek co tydzień. Nie wiem ile będzie trwał ten sezon, ale zakładam, że około 8 odcinków, więc obejrzę sobie cały sezon jak wyjdzie.
EDIT. W środę 4 lutego 2026 roku wyszedł ostatni, 8 odcinek drugiego sezonu i obejrzałem praktycznie cały sezon jednym ciągiem, chyba oprócz dwóch pierwszych odcinków, które obejrzałem na premierę. Nie wiem czy streszczać wszystkie odcinki z osobna jak w przypadku drugiego sezonu „The Last of Us", bo pewnie po obejrzeniu całego maratonu wszystko mi się pomiesza. Ten tekst zacząłem pisać po obejrzeniu pierwszego odcinka w grudniu 2025 roku, a skończyłem w lutym 2026 roku po obejrzeniu całego sezonu.
Ogólnie pierwsze wrażenia z pierwszego odcinka są bardzo dobre. Jest brutalnie i humorystycznie. Odcinek otwiera krótka scena przed zagładą atomową. Widzimy ludzi protestujących przed gmachem jakiegoś sądu albo Kapitolu przeciwko sztucznej inteligencji i monopolowi firmy Robco i nawet widzimy leżącego zmasakrowanego robota domowego, czyli Cothswortha z „Fallouta 4" na ulicy. Ludzie nie chcą żeby roboty ich zastąpiły w pracy. Brzmi zbajomo? Widzimy też scenę jak ten wąsaty prezes firmy Robco Robert House zaczepia w jednym barze grupkę niezadowolonych robotników. Ci wyrzucają szefa Robco na zaplecze i chcą się z nim tam rozprawić. Tutaj szef Robco proponuje jednemu z robotników wszystkie pieniądze, które umieścił w bagażniku swojego samochodu w zamian za to, że zabije swoich towarzyszy. I wszczepia mu w kark jakiś mikrochip, który stymuluje pracę mózgu. Ale niestety próba się nie udaje i chip wybucha rozsadzając robotnikowi głowę. Tamci widząc eksplozję, uciekają. Lucy z Ghulem docierają do przedmieść Las Vegas, wchodzą do krypty 24, do której udał się ojciec Lucy. W krypcie jest pełno trupów i okazało się, że tam prano ludziom mózgi propagandą komunistyczną i przeprowadzano eksperymenty z wszczepianymi mikrochipami do mózgu. Ghul wspomina sobie czasy tuż przed katastrofą, gdy robi dobrą minę do złej gry przed żoną. Nie brakuje komicznych scenek w siedzibach krypt 32 i 33, choć moim zdaniem są one zbędne. Jeden gość w Krypcie 33 zakłada klub dla ludzi zrodzonych ze związków kazirodczych. Miało być zabawnie, a wyszło jak wyszło. Drugi gość w Krypcie 32 ma problemy z odnalezieniem się, bo krypta jest lustrzanym odbiciem Krypty 33 i ten prosi Steph o zamontowanie na ścianach znaków. Ojciec Lucy zaś dotarł do opuszczonej krypty Vault-Tec dla VIP-ów, w której przeprowadzano eksperymenty z wszczepami z mikroczipów na ludziach, aby zrobić z nich posłuszne i bezwolne zombie. Ale zwykle kończyło się niepowodzeniem i rozsadzeniem głowy delikwenta. Ojciec Lucy próbuje się kimś skontaktować przez mikrofon, najprawdopodobniej z prezesem firmy Robco Robertem Housem, albo z kimś innym i mówi, że będzie kontynuował badania.
Młodszy brat Lucy - Norm, który utknął w Krypcie 31 postanawia zabić tego mózgowego nadzorcę krypty i rozmrozić VIP-ów. Jeszcze w serialu jest kilka humorystycznych zapychaczy, które nic nie wnoszą do fabuły i są średnio zabawne.
Drugi odcinek miał premierę w Wigilię, 24 grudnia 2025 roku. Obejrzałem go jeszcze zaraz po premierze i chyba jeszcze trzeci odcinek, a potem pięć ostatnich zostawiłem na koniec do lutego. Odcinek zaczyna się krótką sceną tuż przed wybuchem w Cienistych Piaskach, jak rodzice chowają Maximusa w lodówce. W tym odcinku głównie skupiamy się na postaci Maximusa i Bractwa Stali. Pokazane jest jak przetrząsają stare ruiny, zabijają zdziczałe ghule, aż w końcu docierają do Strefy 51. Tam odnajdują trochę technologii. Dzięki zdobyciu tej zimnej fuzji, przywódcy Maximusa marzy się dominowanie nad całym Bractwem Stali i zwołuje w Strefie 51 naradę z pozostałymi przywódcami pozostałych odłamów i proponuje scalenie się. Nie podoba mi się postać tego przywódcy Bractwa Stali. Gość ewidentnie ma zapędy dyktatorskie. W międzyczasie widzimy Lucy jak idąc z Ghulem słyszą wołanie o pomoc dobiegające z ruin starego szpitala. Oczywiście Lucy biegnie z pomocą, wiadomo quest poboczny. Tam się okazuje, że dwójka ludzi została zaatakowana przez Radskorpiony: kobieta i mężczyzna. Po zabiciu bestii okazało się, że mężczyzna zginął. Kobieta i Ghul zostali ranni podczas walki z Radskorpionami. Lucy staje przed wyborem dla kogo wykorzystać ostatni Stimpack i wybiera kobietę. Lucy zostawia Ghula i postanawia odprowadzić kobietę do domu i obiecuje Ghulowi, że wróci. A jemu to i tak obojętne, i tak został wcześniej napromieniowany. Nie wiem czy pomysł z odprowadzeniem obcej kobiety był dobrym pomysłem. Po drodze napotykają się na jakieś plemię partyzantów, które żyje w górach, które je obserwuje. Nie mam dobrych przeczuć. Pokazane są w odcinku nieudane eksperymenty z mikrochipami, które ojciec Lucy przyczepiał do myszy laboratoryjnych, ale za każdym razem kończyło się na rozsadzeniem głowy ofiary. Na szczęście twórcy serialu zaoszczędzili nam tego widoku odwracając obiektyw kamery, albo zasłaniając akwarium ścianą. Aż w końcu Hunk natrafia na zamrożonych ludzi, najprawdopodobniej jakichś VIP-ów i rozmraża jednego. No i niestety eksperyment z człowiekiem też kończy się niepowodzeniem. W tym samym czasie brat Lucy w Krypcie 31 rozmraża tych wszystkich przywódców i ich okłamuje i przejmuje dowodzenie. Udaje im się wydostać na zewnątrz przez szyb wentylacyjny i trafiają na tą słynną plażę w Los Angeles, chyba w Santa Monica jak dobrze pamiętam, z tym diabelskim młynem na molo. Odcinek kończy się piosenką Chubbiego Checkera „Let's twist again".
Trzeci odcinek „Fallouta" miał miejsce premierę w Sylwestra 2025 roku i to był ostatni odcinek jaki oglądałem co tydzień, resztę już sobie obejrzałem na koniec sezonu. Odcinek otwiera taka krótka scenka niczym z „Olivera Twista", gdzie kumpel Maximusa, Thadeuss powoli zaczyna zmieniać się w ghula i wykorzystuje małe dzieci do pracy chyba w byłej rozlewni Nuka Coli, gdzie wydobywają kapsle od butelek. W trzecim odcinku Lucy przybywa z ocaloną do tak zwanego Legionu Cezara, gdzie na dzień dobry tamta zostaje zabita. Jednym z legatów Cezara jest Macaulay Culkin, czyli tytułowy Kevin, który został sam w domu. Lucy od niego dowiaduje się, że Legion Cezara podzielił się na dwie frakcje, gdyż po śmierci Cezara zapanowało bezkrólewie i dwóch ludzi uzurpowało sobie tytuł Cesarza. A truchło poprzedniego Cezara wraz z testamentem leży na ziemi niczyjej pomiędzy dwoma zwaśnionymi obozami, które nie pozwalają się nawzajem zbliżyć do truchła poprzedniego Cesarza. Lucy oferuje pomoc w odzyskaniu testamentu, ale w zamian... zostaje ukrzyżowana (a mogli zabić). W tym czasie Ghul wyciąga sobie z nogi żądło radscorpiona i udaje się po pomoc do byłego NCR (Republika Nowej Kalifornii) i dowiaduje się od niedobitków że Lucy jest w siedzibie Legionu. Ghul postanawia jej pomóc. Mamy sceny retrospekcji z czasów przed wojną i widzimy Coopera Howarda na zjeździe weteranów wojny o Alaskę i wypowiada pewne słowa o odwadze i poświęceniu, które świadczą, że postać Ghula nie jest do końca zła i które później będą świadczyć o akcji pomocy Lucy. Moje przypuszczenia są takie, że ta szala charakterów pomiędzy Ghulem a Lucy się przechyli albo się wyrówna. Podejrzewam, że pustkowie zniszczy Lucy psychicznie i stanie się zła, ewentualnie neutralna, a Ghul zacznie na nowo być starym Cooperem Howardem, albo trochę zmięknie. Następnie Ghul ratuje Lucy z Legionu Cezara i ucieka z nią i rozpoczyna wojnę domową pomiędzy dwiema frakcjami. Jeszcze tu jest wątek Bractwa Stali. Paladyn Bractwa Stali z Wybrzeża Wschodniego (Commonwealth) Xander Harkness (Kumail Nanjiani) nakłania Maximusa na wspólną przejażdżkę. Oczywiście nie jest to podszyte szlachetnymi pobudkami. Okazuje się, że Xander to sadysta nieróżniący się od niemieckich nazistów z czasów drugiej wojny światowej. W końcu natrafiają na fabrykę Thadeussa i Xander chce zabić dzieci, które zaczęły się przemieniać w Ghule. Tu mamy scenę zupełnie jak podczas selekcji w obozach koncentracyjnych w czasie drugiej wojny światowej, jedni na prawo, drudzy na lewo. Na szczęście Maximus ratuje sytuację i zabija Xandera w ostatniej chwili.
Czwarty odcinek „Fallouta" miał swoją premierę 7 stycznia 2026 roku. Rozpoczyna się krótką scenką wojny pomiędzy Chińczykami a Amerykanami na Alasce. Widzimy tutaj Coopera Howarda w power armorze (nie siedzę tak w lore Fallouta), najprawdopodobniej w tej wczesnej i wadliwej wersji i jego kolegę z drużyny, którzy zostali zaatakowani przez Chińczyków. Ze względu na wadę pancerza wspomaganego swojego kompana, Cooper każe mu się wycofać i sam prawie pada ofiarą Chińczyków, ale na szczęście przychodzi mu z „pomocą" szpon śmierci (deathclaw) i masakruje Chińczyków. Na początku Coop nie wie czym te stworzenia są i jest przerażony. Szpon Śmierci ostatecznie nie atakuje Coopera i najprawdopodobniej bierze go za swojego. Później akcja przenosi się do czasów po apokalipsie i tutaj wątki z poszczególnych odcinków mogą mi się mieszać, bo oglądałem to wszystko jednym ciągiem. Ghul (Cooper) zabiera Lucy do niedobitków po NCR i tam dziewczyna dochodzi do siebie po dwóch dniach i kroplówce z Wygrzewu, po czym dziewczyna się uzależnia i trochę się naćpała. Po drodze do New Vegas Lucy trochę odwaliło i na przedmieściach Las Vegas sama w pojedynkę naćpana rozwala gang The Kings, zdziczałych Ghuli czcicieli Elvisa Presley'a. Niestety nie wszystkim fanom gry „Fallout New Vegas" to się spodobało. Nawet Cooper był chyba trochę wystraszony. Odcinek kończy się jak Lucy i Cooper (może nie będę używał słowa Ghul) stają przed bramą do New Vegas, ale strzeżona jest przez Szpony Śmierci. Odcinek kończy się cliffhangerem i to takim chamskim, bo Lucy i Cooper stają naprzeciw Szponom Śmierci. W międzyczasie śledzimy Maximusa i Thadeussa, który przywdziewa pancerz wspomagany zabitego Xandera i obaj wracają do siedziby Bractwa Stali, by ukraść zimną fuzję. Nie brakuje tutaj komicznych scen z Thadeussem, który mocuje się z tym pancerzem. W końcu obojgu udaje się wykraść zimną fuzję, ale niechcący rozpętują wojnę domową w Bractwie Stali, ale w końcu udaje im się uciec. Maximus miał okazję zabić tego Guru Bractwa Stali, ale go tylko uwięził. Mamy też motyw Hanka, czyli ojca Lucy, który w końcu skorygował działanie microchipu i zaczął porywać ludzi z powierzchni do swojej krypty i zaczął z nich robić zombie, żeby wytwarzali mikrochipy. Między innymi jedną z jego ofiar stał się znany z pierwszego sezonu ten wędrowny akwizytor, którego brzydko nazywają Chickenfucker. Chyba w tym odcinku były też wątki z krypt 32 i 33 , bo już mi to się zlewa. Oczywiście nie mogło zabraknąć niepotrzebnego wątku galaretkowego kółka dla osób zrodzonych ze związków kazirodczych z pierwszego odcinka. Moim zdaniem całkiem zbędny i nic nie wnoszący wątek. Miało być zabawnie, ale... Nie pamiętam czy w tym odcinku czy w następnym mamy kontynuację wątku brata Lucy - Norma, który szczerze mówiąc też jest nijaki i nudny. Mamy po kilka scenek czasu antenowego na odcinek. Całkowity zawód. Ogólnie wątek z Normem jest taki, że poszli z tymi obudzonymi krypciarzami z 31 do siedziby Vault-Tec. Norm zaprzyjaźnił się z jedną dziewczyną, która tego wszystkiego nie ogarnia, bo zaczęła pracę w Vault-Tec zaledwie tydzień wcześniej i wydaje się najsympatyczniejsza. Wątek wygląda tak, że Ci przebudzeni krypciarze z 31 chcą zabić brata Lucy, bo się zorientowali, że ich oszukuje, z wyjątkiem tej dziewczyny, która chce mu pomóc. Postanawiają zabić Norma. Nagle grupa tych ludzi zostaje zaatakowana przez zmutowane karaluchy (te stworzenia z prologu „Fallouta 4" zanim wyjedziemy na powierzchnię), które wydostały się z szybu windy i prawie wszystkich zabijają. Jedynie przeżywa Norm i ta dziewczyna. Nasz bohater najprawdopodobniej zabierze ją do Krypty 33. To jest cały wątek Norma rozwleczony do końca sezonu. To są jakieś jaja. To chyba tyle w tym odcinku. Nie pamiętam czy były w nim retrospekcje z perypetii Coopera sprzed wojny. Nie wiem czy w tym odcinku czasem Cooper nie spotkał się już w Las Vegas z tą późniejszą przywódczynią odbudowanych Cienistych Piasków, która zaopiekowała się mamą Lucy, która dała Cooperowi truciznę, żeby otruł Roberta House'a, ale Cooper odmówił.
Te wątki w kryptach są rozbite na odcinki, że już nie pamiętam dokładnie co się działo w jakim odcinku, jakby nie mogli zrobić całego odcinka, ale zaś nagranego materiału by brakło na cały odcinek. Ogólnie chodzi o postać Steph (ta jednooka utleniana blndynka), która została zarządczynią Krypty 32. Jeszcze chyba w czwartym odcinku widzimy scenkę jak kłóci się ona na terenie pomiędzy kryptami z zarzadczynią Krypty 33 o wodę. Tam miało dojść do jakiegoś dealu między nimi, coś tam za połowę wody. Świadkiem tej kłótni jest ten brodaty ciemnoskóry grubasek w okularach (nie pamiętam jak ta postać się nazywa), który później najprawdopodobniej przypłaci to życiem. Powiadamia on Steph o tym co widział (bo taki miał obowiązek) i to był największy błąd. Bo najprawdopodobniej został zamordowany. Później ten wybranek Steph (ten osiłek pilnujący bramy w Krypcie 33 w pierwszym sezonie i to chyba był kuzyn Lucy - nie pamiętam jak on miał na imię) podczas zmywania naczyń w zlewie, znajduje w odpływie zniszczone okulary tego grubaska. Później przeszukuje rzeczy osobiste Steph i znajduje w drugim dnie szuflady... kanadyjski dowód osobisty. Steph jest Kanadyjką [suspensowa muzyka]. Nie za bardzo rozumiem ten amerykański typ humoru, ale przypomniał mi się film pełnometrażowy „South Park" z 1999, gdzie Kanadyjczycy zostali przedstawieni w dziwny sposób. Nie znam historii relacji pomiędzy dwoma państwami. Wiadomo, że w świecie „Fallouta" USA napadły na Kanadę i ją anektowały, dopuszczając się zbrodni na ludności cywilnej Kanady, co też widzieliśmy w intro pierwszej gry z 1997 roku. Tutaj tak się zaczyna któryś z odcinków, chyba 5 lub 6 scenką jak Steph jeszcze przed apokalipsą ucieka najprawdopodobniej ze swoją matką przez zaśnieżoną tajgę Kanady, a gonią je amerykańscy żołnierze. Niestety matka Steph zostaje śmiertelnie postrzelona i każe dziewczynie uciekać. Mówi jej żeby być twardą i że Amerykanie to nie ludzie (a Kanadyjczycy to Afrykanie, Azjaci?). Później mamy scenę jak Steph zachodzi od tyłu jednego randomowego Kanadyjczyka przy zepsutym samochodzie i podrzyna mu gardło i zabiera mu rzeczy. Następnie mamy scenę jak zabija strażnika granicznego USA. Najprawdopodobniej Steph ma wysoki skill rzucania nożami. Później widzimy Steph w Las Vegas przed apokalipsą jak jest pokojówką w hotelu, w którym zatrzymał się Cooper z Barbarą. Tam Steph poznaje Coopera i Barbarę, ale także uwodzi młodego Hanka (ojciec Lucy) i namawia go na ślub, żeby tylko dostać robotę w Vault-Tec i się pobrali w Vegas. Nie pamiętam już dokładnie pierwszego odcinka pierwszego sezonu serialu. Tam chyba Lucy przedstawia Steph jako swoją najlepszą przyjaciółkę i widać, że została później wybudzona z hibernacji od Hanka, przynajmniej ze 20 lat, bo jest od niego młodsza. Po apokalipsie Steph coś knuje, ale nie wiemy co. Chce wyjść za mąż za Cheta (właśnie, przypomniałem sobie jego imię), ale on za bardzo nie chce. Podczas ślubu Chet wyjawia sekret Steph, że jest Kanadyjką, co rodzi ogromne poruszenie (nie rozumiem tego, może to jest lokalny amerykański typ humoru). Steph ucieka do swojego biura i się barykaduje, za nią gnają mieszkańcy Krypty 32 i następnie kobieta z kimś się łączy i wszczyna tak zwaną procedurę etapu 2. Nie wiemy co to jest. O tym też wspominali wybudzeni krypciarze z 31. Być może całkowity reset pamięci i zrobienie z krypciarzy zombie. Może mają w sobie microchipy? Nie wiadomo. Ale na pewno nie jest to nic dobrego. Widzimy, że łączy się z Enklawą, a to nie wróży niczego dobrego. Co to takiego, dowiemy się w trzecim sezonie.
Nie wiem czy piąty odcinek nie jest najlepszym w całym sezonie, ale na pewno moim ulubionym. W piątym odcinku widzimy jak Lucy i Cooper po prostu przeszli pod bramą do New Vegas i wykiwali Szpony Śmierci. Cooper mówi Lucy żeby poszukała pewnego sklepu, bo tam mają lekarstwo na jej uzależnienie od wygrzewu i że sam idzie do baru się urżnąć, a później spotkają się w hotelu. Cooper idzie do baru i zamawia whisky, po czym wspomina czasy sprzed wojny i spotkanie z Robertem Housem sprzed 200 lat. House proponuje Cooperowi układ i zapewnia go, że to nie on chce zrzucić bomby, bo to mu się nie opłaca, tylko jest jeszcze jeden wysoko postawiony gracz i nawet on nie wie kim on jest. Ale Cooper odmawia House'owi i udaje się do windy. W windzie Cooper wyjmuje piersiówkę i zaczyna pić alkohol. Następnie na sali bankietowej obala parę drinków i pijany wraca do pokoju hotelowego. Tam mówi Barbarze, że o wszystkim wie i nazywa ją potworem i wyrzuca z siebie wszystko co mu ciążyło na sumieniu. I tutaj też wątek Coopera sprzed wojny jest pocięty i pokazywany w kilku odcinkach, zamiast zrobić z tego jeden odcinek. Okazuje się, że młody Hank (ojciec Lucy) był małą płotką w Vault-Tec, takim chłopcem na posyłki. Przy sobie miał małą walizeczkę przykutą kajdankami do ręki, w której miał jakiś aplikator. Okazuje się, że młody Hank miał zaaplikowaną zimną fuzję w ciele i służyło to do jej wyciągnięcia. Cooper upija Hanka, a Barbara wyciąga z niego zimną fuzję. Później Cooper robi, chyba z naiwności, najgłupszą rzecz na świecie i oddaje zimną fuzję prezydentowi USA, dzięki czemu najprawdopodobniej przyczynił się do apokalipsy i oddał Enklawie zimną fuzję i być może to najprawdopodobniej Enklawa stała za tym wszystkim (w sumie nie pamiętam całego lore gry). Później jak Cooper i Barbara wracają z Las Vegas, ten zostaje aresztowany przez służby specjalne i tu się urywa wątek Coopera sprzed apokalipsy. Wracając do Lucy. Ona idzie do wymienionego przez Ghula Coopera sklepu i tam najprawdopodobniej jest świadkiem napadu rabunkowego z morderstwem właściciela sklepu. W samoobronie Lucy zabija napastnika energetyczną piąchą i zabiera lekarstwo na uzależnienie od wygrzewu, po czym je sobie aplikuje i... puszcza pawia na środku ulicy. Następnie Lucy udaje się do hotelu i okazuje się, że Ghul ją zdradził. Po prostu była towarem, tak jak Ellie dla Joela w „The Last of Us". Lucy zostaje ogłuszona przez przydupasów jej ojca, ale wcześniej sprzedała Ghulowi piąchę w twarz tak, że wypadł przez okno i nabił się na metalowy pręt. Cooper próbuje się wydostać z metalowego prętu, ale na próżno. Prosi Ochłapa o pomoc, po czym pies gdzieś biegnie. Potem się okaże, że Thadeuss i Maximus pozostawili na środku pustyni swoje pancerze wspomagane i w jakichś ruinach zrobili sobie obóz. I tam właśnie znalazł ich Ochłap, który pokazał im kapelusz Ghula. Oczywiście chłopaki rozpoznają od razu psa, podejrzewają że mogło im się coś złego stać. Więc udają się z Ochłapem z pomocą w kierunku New Vegas. Tutaj widzimy jak kilka godzin później nadziany na metalowy pręt Ghul dziczeje, ale walczy, ale w końcu się poddaje i traci przytomność. W międzyczasie pomógł mu Supermutant, w którego wcielił się Ron Perlman (narrator z gier „Fallout" - „War... War never changes"), który zabrał Ghula do swojej tajnej kryjówki i tam się nim zaopiekował. Gdy Cooper odzyskał przytomność, Supermutant proponuje przyłączyć się do nich i namawia do wojny z ludźmi. Ghul mówi, że jest samotnikiem i że szuka żony i córki, które mogą być zahibernowane w Krypcie dla VIP-ów w New Vegas, ale nie wie gdzie ona jest, ale nie odrzuca propozycji jakby coś. Supermutant zdradza mu położenie Krypty, że krypta jest pod hotelem, w którym urzędował Robert House, a wejście do niej jest gdzieś w hotelu (a to ci niespodzianka, kto by się spodziewał), po czym wypuszcza Coopera. Tylko, że wejście do tego hotelu było strzeżone przez te Szpony Śmierci.
Odcinki szósty i siódmy mi się trochę mieszały, więc opowiem je w telegraficznym skrócie. Thadeuss i Maximus odnajdują Coopera i razem udają się do New Vegas. Cooper pokazuje im stary magazyn broni NCR z niezłym arsenałem. Brakowało tam tylko uśmiechającego się Terminatora z minigunem. Maximus znajduje stary pancerz wspomagany NCR i w zamian oddaje Ghulowi zimną fuzję. Thadeuss pyta Coopera jak to jest na początku Ghulem, ale Cooper tylko go zbywa uśmiechem. Ale moim zdaniem Thadeuss wcale się nie zmienia w Ghula, mnie się wydaje że zmienia się on w Centaura. Nie dość, że Thadeussowi odpadła ręka, to jeszcze pomiędzy szyją a ramieniem zaczęła mu się tworzyć paszcza. Jak Cooper to zobaczył, aż zbladł. Cała trójka z Ochłapem przybywają do New Vegas (nie wiem jak weszli, chyba tylnym wejściem) i ludzie zaczęli witać Maximusa jak bohatera. Maximus i Ghul mają plan. Maximus odciągnie Szpony Śmierci, a Cooper wbiegnie do hotelu i poszuka wejścia do krypty. Tak zrobili. Maximus zaczyna walczyć z Deathclawami, Thadeuss wspomaga go z dachu ze snajperką. Ghul w tym czasie w kancelarii Roberta House'a włącza zasilanie przy pomocy zimnej fuzji i pojawia się Robert House w postaci sztucznej inteligencji. W tym czasie Hank udaje dobrego tatusia i próbuje przekabacić Lucy na swoją stronę stosując manipulacje. Ale Lucy zamierza go aresztować i zaprowadzić pod sąd w krypcie (zamiast od razu go sprzątnąć). W końcu Lucy udaje się unieruchomić ojca i udaje się ona na dolny pokład Krypty i odkrywa tajemnicę tajnego pokoju, ale nie będę zdradzał. Po prostu była tam czyjaś głowa zamknięta w słoju i podłączona do komputera. Nie będę zdradzał kto to był. Ta osoba prosi Lucy żeby ją zabiła. Lucy to robi, ale bardzo niechętnie. W tych odcinkach też mamy chyba wątki brata Lucy i krypciarzy z 31, wątek Steph i parę retrospekcji sprzed 200 lat, ale to też jest tak wszystko poszatkowane i zmieszane.
Ósmy odcinek drugiego sezonu miał miejsce premierę 4 lutego 2026 i moim zdaniem był chyba najgorszym odcinkiem w tym sezonie. Mamy tutaj dokończenia wątków z siódmego odcinka. Hank już się nie bawi w dobrego tatusia i chce żeby Lucy do niego dołączyła jak Darth Vader prosił Luke'a Skywalkera. Lucy odmawia, więc Hank próbuje wszczepić siłą Lucy ten microchip i zrobić z niej zombie. Cooper w końcu dociera do siedziby Roberta House'a i widzimy jak prezes RobCo zmienił się w sztuczną inteligencję. Z resztą w grze też tak było, jak dobrze pamiętam. House prowadzi Coopera do krypty i próbuje dokończyć sprawy sprzed 200 lat. W końcu Cooper dociera do krypty, po drodze ratuje Lucy przed ojcem, który chciał zmienić dziewczynę w zombie i postrzeliwuje Hanka. Później udaje się do komór kriogenicznych i nie zastaje tam żony ani córki (co za niespodzianka. Cooper zastaje tylko pocztówkę z napisem, że chyba miał rację z tym stanem Colorado. Lucy i Hank wydostają się na powierzchnię przed wejście do hotelu i tam Hank resetuje swoją pamięć tak, że nawet nie pamięta Lucy. Zrobił z siebie wręcz duże dziecko. W tym momencie moje skojarzenie było z powieścią „Niezwyciężony" Stanisława Lema, kto czytał ten będzie wiedzieć o co chodzi. Widzimy też jak Maximus w power armorze walczy ze Szponami Śmierci za bramą New Vegas i przed wejściem do siedziby Roberta House'a, ale niestety przegrywa. Jeszcze próbuje mu pomóc Thadeuss ze snajperką z dachu budynku. Ale w końcu przychodzi odsiecz i wojska NCR rozprawiają się z Deathclawami. I tu mamy nawiązanie do intro gry „Fallout New Vegas" i widzimy scenkę tego żołnierza z NCR w tym
charakterystycznym chełmie z czerwonymi szkłami i z Bozarem, jak rozprawia się ze Szponami Śmierci. Oczywiście mieszkańcy New Vegas witają żołnierzy NCR z otwartymi rękami. Ale niestety to nie koniec problemów, bo nagle twórcy serialu przypomnieli sobie o Legionie Cezara, który się nie pojawiał od 3 odcinka. Mamy przebitkę na wojnę domową i widzimy Legata Kevina McAlistera, który przeciąga truchło poprzedniego Cezara i zabiera jego ostatnią wolę. Okazuje się, że nie wyznaczył nikogo na następcę i to koniec Legionu. Kevin niszczy testament Cesarza, zabija jedynego świadka zdarzenia i uzurpuje sobie diadem cesarski. Widzimy jak Legion Cezara idzie na New Vegas. W tym czasie Lucy spotyka Maximusa przed wejściem do hotelu i oboje udają się do hotelu, do siedziby Roberta House'a i oglądają panoramę Nevady. Cooper chyba z Dogmeatem udają się w kierunku gór Colorado, by odszukać Barbarę i ich córkę. Ósmy odcinek drugiego sezonu „Fallouta" kończy się cliffhangerem. Mamy rozkopane wątki i tak naprawdę to powinno być końcówką połowy sezonu, tak zwanego Sezonu 2A, a tak mamy zwiastun trzeciego sezonu, który tak naprawdę powinien być sezonem 2B. Niestety serial ten choruje na to samo co choćby drugi sezon „Squid Gamę". Nadciąga najprawdopodobniej wojna pomiędzy NCR a Legionem Cezara. Być może ktoś trzeci się wmiesza? Może Enklawa, może Bractwo Stali po bratobójczej walce, może Supermutanci? Ghul Cooper wyrusza do Colorado w poszukiwaniu swojej żony i córki. Nie wiadomo co dalej z bratem Lucy, co ze Steph i krypciarzami, co z Housem, co z New Vegas. Po prostu wszystko jest rozkopane.
Co mnie się w tym serialu podoba. Tak, wiem co oznacza ten gest w świecie „Fallouta", bo zaraz jakiś przemądrzały nerd się odpali. Też jestem przemądrzałym nerdem. Na pewno podobał mi się klimat, który nie zelżał względem pierwszego sezonu. Na pewno będzie to brutalność i falloutowe poczucie humoru. Na pewno też na plus można zaliczyć grę aktorską Waltona Gogginsa (Cooper/Ghul), który wręcz ciągnie ten serial. Na pewno nie brakuje tutaj fan serwisu, który sprawi, że niejeden fan growych „Falloutów" wstanie z fotela i wskaże palcem jak Leonardo DiCaprio w tym memie z filmu „Pewnego razu w Hollywood". Mam tylko nadzieję, że ten fan serwis w pewnym momencie się nie przeje fanom gier. Co ja tutaj mogę napisać, świetny serial. Świetne zdjęcia, świetna scenografia, a przede wszystkim świetna muzyka, gdzie nie brakuje starej muzyki z lat 40 albo 50 XX wieku.
Niewątpliwie jednym z największych minusów tego drugiego sezonu jest to, że Amazon Prime zaczęło się bawić w HBO i zaczęli wydawać odcinki cyklicznie co środę, kiedy pierwszy sezon wypuścili od razu w całości. Nie wiem jak to się odbiło na oglądalności tego drugiego sezonu, w sumie guzik mnie to obchodzi. Wiem, że wielu ludzi na to narzekało i podobnie jak ja czekało, aż wyjdzie cały sezon i wcale im się nie dziwię. Mam nadzieję, że polityka wydawnicza nie wyjdzie bokiem Amazon Prime, zwłaszcza że pod koniec zeszłego roku podnieśli roczny abonament, który dotychczas był śmieszny, a gdy wychodził pierwszy sezon „Fallouta" był jeszcze śmieszniejszy. Na szczęście kupiłem subskrypcję po starej cenie i raczej nie będę jej przedłużał pod koniec roku. Niestety drugim największym minusem tego drugiego sezonu jest to, że jest strasznie krótki, a niektóre wątki traktuje wręcz po macoszemu, tak żeby tylko odfajkować. Naprawdę nie można było nakręcić jeszcze z dwóch albo czterech odcinków (dzieci Tik-Toczka pewnie by tego nie wytrzymały), albo zrobić dłuższych odcinków? Bo po odjęciu streszczenia poprzednich odcinków, czołówki i napisów końcowych (około 7 minut) zostaje około 50 minut odcinka, a tyle wątków było rozkopanych, albo twórcy je rozwiązali po macoszemu. Z chęcią bym na przykład obejrzał dłuższy wątek Stephanie (ta jednooka zarządczyni krypty 32), a tutaj też jest tak pokazane po łebkach. Mogliby też trochę inaczej zmontować fabułę i na przykład poświecić Cooperowi przed apokalipsą cały odcinek, a tak to wszystko jest poszatkowane i zmieszane. Tylko nie wiem czy starczyłoby materiału żeby na przykład z wątku brata Lucy zrobić cały odcinek, albo z wątków krypciarzy, którzy naprawdę mieli mały czas antenowy. Inna sprawa to potraktowanie materiału z gry „ Fallout New Vegas" po łebkach. Mieć taki materiał źródłowy i tak to spartolić. Nie jestem fanatykiem uniwersum „Fallouta" i w „Fallout New Vegas" grałem w okolicach 2010 roku i już za bardzo nie pamiętam szczegółów fabuły, ale gdybym był fanem tej gry, poczułbym się jakby napluto mi w twarz. Żeby tak potraktować frakcję Elvisów, a raczej The Kings jak kaczki na strzelnicy w „Duck Hunt" na Pegasusa (a raczej zdziczałe Ghule, które rozwala naćpana Lucy), albo zrobić monty pythonowską parodię Legionu Cezara. Właśnie, czemu ta frakcja ma tylko w sumie jeden i niepełny odcinek i pojawia się pod koniec finałowego odcinka jako zwiastun trzeciego sezonu? Jakiś czas temu próbowałem powrócić i do „Fallouta New Vegas" i „Fallouta 4" (w tą zupgrade'owaną wersję) na PS5, ale nie da się w to grać, bo co trochę się wywalają do pulpitu. Naprawdę Bethesda umie robić remastery starszych gier? Oryginalny „Fallout 4" śmigał mi na PS4 bardzo dobrze i chyba nie miałem ani jednego crashu, to samo stara wersja „Skyrima". A te edycje „Anniversary" non stop się wywalają, bez względu czy są w wersji Vanilla (czyste) czy z modyfikacjami i nieważne czy na PC czy na PS5.
Ogólnie sezon drugi „Fallouta" jest bardzo dobry, ale niestety ostatni odcinek moim zdaniem jest najsłabszy. Oczywiście otwiera furtkę do ewentualnego sezonu trzeciego, który najprawdopodobniej pojawi się za 1,5 roku. Bo tak naprawdę jest to Sezon 2A. Naprawdę twórcy serialu mogliby się bardziej postarać. Czy jest zawód? Nie. Bardziej jest niedosyt po obejrzeniu drugiego sezonu. Mam nadzieję, że to nie pójdzie w stronę serialu „The Last of Us" ani nie zrobią z tego telenoweli jak z „The Walking Dead". Moja ocena będzie taka sama jak w sezonie pierwszym, czyli takie mocne 8+/10, chociaż wydaje mi się, że ten drugi sezon był troszkę lepszy od poprzedniego, ale niestety ostatni odcinek wszystko zepsuł i bardzo pobieżnie są potraktowane wątki poboczne.
Jedyne co mnie martwi z tym serialem to, że twórcy podobno chcą zrobić tutaj tasiemiec z przynajmniej ośmioma sezonami i najbardziej martwi mnie to, że w tym tempie produkcji jeden sezon co 1,5 roku, to główni aktorzy będą się starzeć. Póki co aktorzy, którzy grają Lucy i Maximusa to jeszcze nie widać po nich, że się postarzeli. Ale po starszych aktorach jak Kyle MacLachlan (teraz się kopnąłem że to ten gość z „Miasteczka Twin Peaks ") grający ojca Lucy i Walton Goggins (Cooper/Ghul) to nie są młodzi aktorzy i upływ czasu będzie widoczny na ich twarzach, o ile twórcy będą mieli w planach sceny z przeszłości Coopera. Nie chciałbym żeby twórcy odmładzali poprzez CGI ich twarzy jak w przypadku Kyle'a MacLachlana, który odmłodzony widać gołym okiem, że jest wygenerowany komputerowo. Na szczęście nie ma tutaj postaci jak Carl z serialu „The Walking Dead" czy bohaterach „Stranger Things", którzy się starzeli niewspółmiernie do czasu w serialu. Ale to są uroki ronienia seriali. Chociaż AMC kręciło „The Walking Dead" co roku i to po 22 odcinki na sezon, a nie 8. Chociaż też chyba od 7 sezonu gdy zaczęła się wojna z Neganem zaczęli to dzielić na sezony 7A i 7B. Nie wiem jak było dalej, bo przestałem oglądać ten serial na 7 sezonie. Nieważne. Ale wiem jak mniej więcej się kończy i kto ginie. Nie oglądałem sezonów od 8, ale wiem. Dobra, to nie jest wątek o „The Walking Dead". Jestem ciekaw następnych sezonów „Fallouta", ale mam nadzieję, że scenarzyści nie zamienią się na drobne i nie zrobią z tego telenoweli i że nastepne sezony będą trzymały poziom.