Pseudo recenzja: The Last Ninja Collection + Bonus Games (2025) - System 3 - Steam
Ekran główny gry
W skład tego zestawu wchodzi w sumie siedem gier, a licząc po kilka portów tych gier, to w sumie w tym zestawie jest w sumie około 15 gier. Po pierwsze trylogia „The Last Ninja", która wyszła zarówno w wersjach na Commodore 64, ZX Spectrum i na Amigę, choć pierwsza część gry wyszła tylko na Commodore 64, część druga wyszła na trzy te platformy, a część trzecia wyszła tylko na Commodore 64 i Amigę. W tym zestawie wyszła wersja pierwszej części „The Last Ninja" w oprawie graficznej szesnastobitowej i to się nazywa „The Last Ninja Remix". Gra ta wyszła w roku 1991 i oferuje też odnowioną wersję „The Last Ninja 2", gdzie dodano animowane intro, nowy interfejs, ale oryginalną zamieniono muzykę. Ponadto mamy tutaj także zakładkę Ninja Family, w której są podziękowania i zostali wymienieni w niej wszyscy, którzy wsparli ten projekt na Kickstarterze.
The Last Ninja 1 - pamiętacie skakanie po kamyczkach nad rzeką? 😆🥹
The Last Ninja 2 - jedna z pierwszych gier w jakie zagrałem na Commodore 64. Ekran który słychać. 🥹😆
The Last Ninja Remix
Oprócz tego w tym zestawie są zawarte dwie części gry „International Karate" czyli zwykłe „International Karate" i „International Karate +", w które dużo młóciliśmy na Commodorku. Pierwsza część „International Karate" jest tutaj dostępna w wersjach na ZX Spectrum i na Commodore 64, natomiast „IK+" dostępny jest na wszystkie trzy platformy: Amigę, Commodore 64 i ZX Spectrum. Niedawno też wyszedł nieoficjalny port „International Karate" na małe Atari zrobiony przez fanów, może pokuszą się o zrobienie portu „IK+".
Przyznać się, kto grał w dzieciństwie na Commodorku? 🥹😆
Ściąganie gaci, jak widać tutaj też działa. 😆
Ostatnią grą w tej kolekcji jest gra „Bangkok Knights" w wersjach na Amigę i Commodore 64, w której uprawiamy tajski boks. Tej gry akurat nie znałem i nie miałem jej na C64, ale za to miałem na Commodorku inną grę „Thai Boxing", w której też prali się po pyskach. Zagrałem tak na próbę jeden mecz i nie było tak źle. Tutaj się gra jak w siatkówce do 3 wygranych setów. Już przegrywałem 0:2 ale udało mi się wyciągnąć na 2:2 i przegrałem w ostatnim secie 2:3. Sterowanie w tej grze nie jest aż takie trudne.0:2 - fatalny początek
2:2 - ostatnia runda
2:3 - jak na pierwszy mecz nieźle
Oczywiście musi się tutaj znaleźć mała dygresja. W dwie pierwsze części „The Last Ninja" grałem na swoim Commodore 64 we wczesnych latach 90 i były one jednymi z pierwszych gier w jakie graliśmy na Commodore 64. Wtedy poszczególne etapy z tych gier były zgrywane najprawdopodobniej przez kartridż Final III i nagrywane osobno jako nowa gra na kasety magnetofonowe w systemie turbo. Bo to były duże gry, wydawana najprawdopodobniej na dyskietkach 5,25''. Na przykład na kasecie mieliśmy grę „The Last Ninja II - 1", „The Last Ninja II - 2" i tak dalej. Każdy etap gry z osobna jako następna część. Takich gier oprócz „The Last Ninja 1 i 2" miałem kilka: choćby pierwsze „Teenage Mutant Ninja Turtles" od Konami z 1989 roku, „Barbariana II", „Platoon", „Turbo OutRun" czyli sequel „Outruna", czy „Wings of Fury". Ale największe wrażenie wtedy zrobił ekran gry „The Last Ninja 2" i ta głowa Ninjy w prawym dolnym rogu ekranu, która od czasu do czasu puszczała do nas oko, zarówno jedno jak i drugie. No i oczywiście lecący w tle soundtrack i utwór „Central Park" skomponowany przez Matta Gray'a, który do dziś przyprawia o ciarki na plecach i uchodzi za arcydzieło, a soundtrack z tej gry uchodzi za jeden z najlepszych soundtracków z gier na Commodore 64. Swoją drogą świetny soundtrack także był do pierwszej części „The Last Ninja" skomponowany przez nieżyjącego już niestety Bena Dalglisha, którego kojarzę z muzyki do gry „Death Wish 3" bazującej na filmie „Życzenie śmierci 3" z Charlesem Bronsonem. Nie wspominam już o charakterystycznym motywie przewodnim z „International Karate", a zwłaszcza jego szybszej wersji z „International Karate +" skomponowanego przez Roba Hubbarda, który do dziś doskonale pamiętam ponad 30 latach. Jak odpaliłem te gry na Steamie i usłyszałem oryginalne ścieżki dźwiękowe z Commodore 64, to łezka zakręciła się w oku i miałem ciarki na plecach. Zwłaszcza przy soundtracku do „The Last Ninja 2" skomponowanego przez Matta Gray'a. Przez chwilę to słuchałem soundtracku zamiast grać w te gry. 😆 Wracając do lat dzieciństwa, często graliśmy turnieje w „International Karate +" w gronie rodzinnym i z kolegami. Praktycznie „The Last Ninja 2" i „,IK+" były tuż obok „Robocopa" i „Continental Circus" jednymi z pierwszych gier jakie graliśmy na naszym Commodore 64.
Każda z gier z osobna ma swoje osobne menu z podstawowymi informacjami jak rok wydania gry i nagrodami jakie gry zdobyły, czy to gra single player i jaki to gatunek. Z lewej strony ekranu możemy przewijać strzałkami w górę i w dół i przyciskiem Enter lub Fire wybrać wersję gry na dany komputer. Następnie uruchomi się menu widoczne po prawej stronie.
Zaświeci się na żółto opcja Play, która... uruchomi grę. Obok mamy opcję Load Game. Tak, w tej składance możemy zapisywać stan gry. Jest to czego my nie mieliśmy w latach 90, czyli opcja Save Game. Po prostu podczas gry wciskamy przycisk Escape służący za wyjście do Opcji i tam możemy sobie zapisać stan gry. Ale tutaj pojawia się mały minus, bo moim zdaniem powinna tu być opcja załadowania zapisu. Żeby załadować zapis gry, to musimy wyjść z gry i dopiero w ekranie tytułowym danej gry załadować zapis. Niestety jest tutaj tylko po jednyn slocie zapisu gry na każdą grę. Niestety to nie The C64 Mini czy Maxi, że są po 4 sloty zapisu.
Następnie mamy zakładkę Controls, gdzie mamy pokazaną całą klawiszologię w grach. To bardzo się przyda, zwłaszcza w grach „International Karate", w których jest po 16 i 17 kombinacji ruchów.
Następnie mamy zakładkę Instructions, w której przedstawiono historię powstania gry, zarys fabuły, creditsy i nazwiska twórców i krótkie solucje jak przejść grę (w przypadku „The Last Ninja") i jakie przedmioty zebrać, czy zakres ruchów (w przypadku „International Karate" i „Bangkok Knights").
Ponadto w każdej grze dodano opcję Effects, gdzie możemy sobie wybrać jeden z trzech trybów wyświetlania obrazu. Pierwszy tryb Pixel Perfect to jest tryb wyświetlania w formacie HD. Tryb CRT TV jak nazwa wskazuje emuluje stary telewizor CRT na jakich graliśmy w latach 90. Natomiast opcja Old School emuluje dodatkowo krzywiznę wypukłych kineskopów telewizorów jakie mieliśmy w latach 80 i na początku lat 90. To jest opcja dla maniaków, którzy tęsknią za latami 90. Niestety minusem tej opcji jest to, że możemy wybrać ją dopiero jak wyjedziemy do menu pauzy w danej grze. Niestety twórcy gry nie pomyśleli o tym żeby dać tę opcję na ekranie głównym gry, ewentualnie w menu każdej gry tuż przed jej uruchomieniem.
Na pewno minusem tego zestawu jest cena, bo wynosi ona na Steamie prawie 110 złotych, bez jednego grosza. Jest to równocześnie i dużo i mało. Bo twórcy też mogli zażądać za ten zestaw i 250 złotych, bo kto im zabroni. Tylko kto by to kupił. Konami pewnie by tak zrobiło, na przykład za kolekcję swoich klasyków na automaty. Ja bym radził poczekać aż ten zestaw będzie na jakiejś przecenie i kupić go w promocji. Szkoda, że nie można kupić każdej gry oddzielnie. Na pewno nie każdy będzie w stanie wydać 110 złotych za 7 gier (licząc kilka wersji, to w sumie 15 gier).
Kolejnym minusem tego zestawu, zwłaszcza dla młodszych graczy którzy nigdy nie grali w te gry, może być trudne sterowanie. Niestety gry z serii „The Last Ninja" i „International Karate" (zwłaszcza IK+) nie były proste w sterowaniu i trzeba było się uczyć tych gier podczas grania. W latach 90 grało się na joysticku z jednym przyciskiem Fire, do tego graliśmy w pirackie wersje gier (bo takie były czasy) i grało się bez instrukcji (zwłaszcza w „The Last Ninja"), gdzie praktycznie wszystko robiło się na pixel perfect. Pamiętam, że długo się uczyłem grać w „International Karate+" , a nie byłem jakiś super w tę grę i teraz praktycznie po 30 latach musiałem się uczyć grać od nowa, choć niektóre ciosy pamiętałem. Moim rekordem w tamtych czasach był chyba 11 Stage w „IK+". Te gry nie prowadziły gracza za rączkę, zwłaszcza „The Last Ninja". W pierwszej części sen z powiek graczom pewnie spędzało skakanie przez rzekę po kamyczkach 😆🤣, gdzie to się robiło na pixel perfect.
To był hardkor. W pierwszej części mieliśmy bodajże tylko trzy życia i nie było zmiłuj. Nie było opcji Save Game. W części drugiej i trzeciej „Ostatniego Ninjy" zwiększono ilość żyć do 5, ale nadal to były hardkorowe gry. Dodatkowo w każdej z tych gier musieliśmy się nauczyć movementu jak nasza postać na przykład się schyla, zbiera przedmioty, skacze, bije pięścią, kopie, wyjmuje i chowa broń i tak dalej. Nie grałem nigdy wcześniej w „Bangkok Knights", ale podejrzewam, że poruszanie się jest podobne do tego z „International Karate". Na szczęście każda z tych gier ma oddzielną zakładkę z rozpisanym movementem postaci i możemy sobie sprawdzić poruszanie się. Grając na klawiaturze sterujemy strzałkami, a przycisk A służy jako Fire. Gra ta też obsługuje pady, więc jak ktoś oduczył się grania na klawiaturze, będzie mógł podpiąć na przykład pada od Xboxa i grać. Myślę, że to będzie najlepsze rozwiązanie, bo na joysticku, jednym przyciskiem Fire ciężko się grało.
Czy polecać tę kolekcję? I tak i nie. To już zależy od Was indywidualnie, czy czujecie do tych gier sentyment i nostalgię. To może być szansa na przypomnienie sobie tych klasyków z lat młodości. Tym bardziej jak nie macie żadnych komputerów retro, a obsługa emulatorów jest dla Was czarną magią. Tak jak wcześniej napisałem, dla niektórych cena 110 złotych będzie zaporową i proponowałbym się wstrzymać przez zakupem do jakiejś promocji na Steamie. Nie powiedziałbym żebym był jakimś fanem tych gier, zwłaszcza „The Last Ninja", choć mam sentyment do „International Karate +", ale kupiłem sobie ten zestaw i bawiłem się bardzo dobrze.