Ostatnio przeczytane: Adam Zadworny „Tajemnica katastrofy Heweliusza" (2024) - Wydawnictwo Czarne i Katarzyna Janiszewska „Katastrofa Heweliusza" (2025) - Wydawnictwo Chmury

W listopadzie 2025 roku pod wpływem obejrzenia serialu „Heweliusz" na Netflixie postanowiłem przeczytać dwie książki, które niedawno ukazały się na polskim rynku, opowiadające o katastrofie promu MF Jan Heweliusz, która wydarzyła się 14 stycznia 1993 między 4:30 a 5:12 nad ranem, kiedy to ów prom zatonął mniej więcej w połowie trasy pomiędzy Świnoujściem a szwedzkim Ystad, około 16-17 mil na północy wschód od niemieckiej wyspy Rugia. Książki te czytałem w międzyczasie czytania powieści „Czarodziejska góra" Thomasa Manna, którą ciężko mi się czytało. Już wcześniej pisałem w poprzedniej notce, że kiedy wydarzyła się ta tragedia, ja byłem w trzeciej klasie szkoły podstawowej i rocznikowo miałem 10 lat (choć faktycznie 9 lat i 1 miesiąc) i bardzo przeżyłem tę katastrofę, choć do Morza Bałtyckiego mam praktycznie cały dystans Polski. Do jakiegoś czasu śledziłem tę sprawę, do póki media o niej trąbiły. Ale umówmy się jak działały wtedy media, zwłaszcza radio i telewizja, na pewno nie mówiły o wszystkim, bo to był rok 1993. Z resztą teraz jest podobnie, media nie mówią o wszystkim i jest cenzura. Najprawdopodobniej sięgnąłem dzięki serialowi pana Jana Holoubka po dwie książki, a mianowicie: „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku" autorstwa pana Adama Zadwornego i wydaną w listopadzie 2024 roku przez Wydawnictwo Czarne, a także książkę autorstwa pani Katarzyny Janiszewskiej „Katastrofa Heweliusza" wydanej w roku 2025 przez Wydawnictwo Chmury. Obie książki kupiłem sobie w wersji elektronicznej w serwisie Woblink, ale z tego co pamiętam to też są dostępne choćby na Publio. Niestety musiałem dokonać takiego wyboru, ponieważ znowu kończy mi się miejsce na półce, a dom nie jest z gumy. Nie wiem kto mi ciągle dokupuje te książki. Jak go złapię to mu nogi z...





Wydawnictwo Czarne , Wołowiec 2024, 
Wydanie I. Projekt okładki - Ola Szpocińska na podstawie projektu serii Agnieszki Pasierskiej. Projekt typograficzny i redakcja techniczna - Robert Oleś. Fotografia na okładce © - Simon van Hemert / iStock. Opieka redakcyjna - Przemysław Pełka. Redakcja - Sandra Trela.
Korekta - Edyta Chrzanowska / d2d.pl i Elżbieta Krok / d2d.pl. Skład - Robert Oleś. Konwersja i produkcja e-booka - d2d.pl. ISBN: 978-83-8396-031-9.

Pierwsza książka to jest klasyczny reportaż. Autor książki badał tę sprawę przez długie lata, czytał dokumenty, rozmawiał z rodzinami ofiar. Książkę tą pisał latem 2023 roku, a ukazała się mniej więcej rok przed premierą serialu i już po zakończeniu zdjęć, czyli w listopadzie 2024 roku, a teraz chyba wyszło wznowienie tej książki. Jest to klasyczny reportaż składający się ze skróconej biografii kapitana Andrzeja Ułasiewicza, burzliwej historii promu Jan Heweliusz i jego perypetiach przed zatonięciem, tego co się działo na krótko przed katastrofą, prawdopodobny przebieg katastrofy, tego co się działo po katastrofie i dążenie rodzin ofiar katastrofy przed sądami o odszkodowania dla za stratę bliskich, co jak wiemy, skończyło się w 2005 roku pozytywnym wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, ale niestety skandalicznie niskimi odszkodowaniami. Skandaliczne były próby zatuszowania tej katastrofy i tutaj też jest opisana sprawa wznawiania rozpraw sądowych, jeszcze ta afera z taśmami. To jest groteska, z jednej strony jest to śmieszne, ale z drugiej strony jest to smutne i straszne.

Książka ta nie jest długa, bo w wersji elektronicznej liczy sobie 270 stron. Jak sprawdzałem ile zajmuje wersja fizyczna, liczy ona sobie 216 stron. Książka została podzielona na 7 rozdziałów, nie licząc Prologu, Epilogu, stopki redakcyjnej, podziękowań i bibliografii. Całość czytało mi się bardzo szybko i bardzo dobrze i zajęło mi to chyba jedno popołudnie. Książka ta jest bardzo dobra i dowiedziałem się z niej wielu nowych rzeczy o tej katastrofie. Zastanawiałem się czy twórcy serialu czytali tę książkę, ale w jednym z wywiadów reżyser „Heweliusza" Jan Holoubek mówił, że nie czytali tej książki w czasie produkcji serialu, gdyż ukazała się po zakończeniu zdjęć, ale była pisana przed rozpoczęciem zdjęć do serialu i że czytał ją dużo później. Bardzo dobry reportaż. Jak dla mnie to jest ocena 9/10.




Wydawnictwo Chmury, Wydanie I, Warszawa 2025, ISBN: 9788327292629. Redakcją i korektą zajęła się pracownia d2d.pl. Projektem okładki zajęła się pani Małgorzata Drabina / Yellow Room. Konwersją na e-book zajął się pan Michał Latusek. Na okładce książki wykorzystano fotokopię obrazu pana Grzegorza Nawrockiego „Zatonięcie promu Jan Heweliusz" z 2018 roku , który znajduje się w zbiorach Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.


Książka ta jest reportażem, ale fabularyzowanym, jak to opisuje autorka książki we wstępie. Ja bym powiedział, że to jest coś pośredniego pomiędzy reportażem pana Adama Zadwornego a miniserialem pana Jana Holoubka. Wiele rzeczy pokrywa się z informacjami zawartymi w książce pana Adama Zadwornego, ale wiele zdarzeń jest wymyślonych przez autorkę książki. Czasem to się czytało jak powieść kryminalną lub sensacyjną. W książce imiona i nazwiska praktycznie wszystkich osób zostały zmienione, na przykład kapitan Andrzej Ułasiewicz w tej książce nazywa się Tadeusz Dobrowolski jak dobrze pamiętam, ale kto zna tę sprawę, to pewnie szybko się połapie jaka postać była na kim wzorowana. Ale nazwy polskiego armatora, do którego należał Jan Heweliusz nie została zmieniona. Tak samo nazwy statków, które były na morzu tego feralnego poranka nie zostały zmienione. Tak samo imiona i nazwiska ówczesnych polityków nie zostały zmienione jak na przykład: ówczesny prezydent RP Lech Wałęsa, pani premier Hanna Suchocka czy minister spraw wewnętrznych i twórca UOP Andrzej Milczanowski. Trochę mnie zastanawia ten zabieg, ale chyba się domyślam. Przez to czułem się jakbym czytał jakąś powieść detektywistyczną dziejącą się częściowo w alternatywnej rzeczywistości. Powieść obserwujemy z perspektywy jednej ze szczecińskich dziennikarek, która śledziła tę sprawę przez długie lata, a później długo po katastrofie zaczęła dostawać anonimowe pogróżki aby nie drążyła tematu. Wiem, że była dziennikarka śledcza, która przez lata badała sprawę katastrofy Jana Heweliusza, pani Kinga... teraz sobie nie przypomnę jej nazwiska. Ale pamiętam, że też była wymieniana chociażby w podcaście pana Romana Czejarka i w książce pana Adama Zadwornego, jak dobrze pamiętam. Musiałem się posłużyć wyszukiwarką Google'a i znalazłem nazwisko tej pani. To była pani Kinga Brandys, która też napisała książkę „Heweliusz, pamiętamy". Nie wiem czy bohaterka tej książki nie była trochę inspirowana osobą pani Kingi Brandys.

Książka ta też nie jest długa, bo składa się ona z 13 rozdziałów nie licząc Prologu i Podziękowań na końcu. W wersji elektronicznej składa się ona z 368 stron, natomiast w wersji papierowej liczy sobie ona 360 stron. Powiem tak. Książka ta wciągnęła mnie bardziej niż reportaż pana Adama Zadwornego, ale... I tutaj musi paść to znienawidzone przez wielu słowo „ale". Czytało mi się to bardzo dobrze, książkę skończyłem w ciągu jednego dnia. Ale nie za bardzo podeszła mi forma tej książki. Bo jest to pomieszanie reportażu z powieścią kryminalną albo sensacyjną. Trochę przeszkadzało mi celowe pozmieniane imion i nazwisk członków załogi promu, jak i ich rodzin, ale domyślam się z jakich powodów to zostało zrobione, ale nazwy własne firmy i statków (,w tym niemieckich) pozostały niezmienione. Ta książka to jest potencjał, ale bardziej na film fabularny. Jak dla mnie to też jest bardzo dobra książka i daję jej „tylko" oczko niżej, czyli 8/10.

Obie książki są bardzo dobre i zawierają dużo wspólnych informacji. Jeśli ktoś woli normalny reportaż bez fabularyzowania tej historii, to polecam książkę pana Adama Zadwornego.

Popularne posty z tego bloga

El Cartero (2025) - Commodore 64 - Bonnette2020

Boulder Dash 40th Anniversary (2025) - BBG Entetainment

Luckyman (2025) - Atari XL/XE - Łukasz LukLab Labuda