Obejrzane: trylogia „Rojst" (2018-2021-2024) - reż. Jan Holoubek


Póki jeszcze mam wykupiony abonament Netflixa po obejrzeniu serialu „Heweliusz" Jana Holoubka, postanowiłem sobie obejrzeć inne filmy oraz seriale tego reżysera. Oczywiście „Wielką wodę" obejrzałem ze trzy lata temu zaraz po premierze. Recenzja „Wielkiej wody" powinna tutaj chyba być na tym blogu. Obejrzałem film „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy" o aresztowaniu Tomasza Komendy, „Doppelänger. Sobowtór" i właśnie omawianą w tym temacie trylogię serialu „Rojst". Przeczytałem też książkę, wywiad rzekę z Janem Holoubkiem „Jan Holoubek. Między światłem a cieniem. W rozmowie z Cezarym Łazarewiczem". Bardzo dobry wywiad, tylko trochę krótki. Zastanawiam się czy coś napisać więcej o tej książce, bo to bardzo dobry i fajny wywiad rzeka, tylko trochę krótki.

Na pierwszy ogień wrzuciłem sobie serial „Rojst", bo o nim dużo słyszałem, że jest bardzo dobry, świetny, ale nie miałem okazji go obejrzeć. „Rojst" jest to polski miniserial kryminalno-sensacyjny, którego akcja rozgrywa się głównie w latach 80 i 90 w fikcyjnym miasteczku na Dolnym Śląsku. Premiera serialu miała miejsce 19 sierpnia 2018 roku na nieistniejącej już platformie streamingowej ShowMax i odcinki były chyba wypuszczane co tydzień, aż do połowy września 2018 roku. Ale na szczęście prawa do serialu wykupił Netflix i „Rojsta" teraz można oglądać na Netflixie. Więcej o tym jak powstawał ten serial, można przeczytać w tej książce. Można powiedzieć, że „Rojst" rodził się w bólach. Sam serial składa się z 17 odcinków. Pierwszy sezon zajmuje 5 odcinków, a pozostałe dwa sezony mają po 6 odcinków, które trwają średnio od około 50 minut do około godziny. Drugi sezon serialu „Rojst'97" miał swoją premierę 7 lipca 2021 roku na Netflixie. Natomiast trzeci sezon „Rojst Millenium" miał swoją premierę 28 lutego 2024 roku także na Netflixie. Autorami scenariusza serialu są Jan Holoubek i Kasper Bajon. Inspiracją dla powstania „Rojsta" był tekst „Mord" autorstwa Pawła Maślony i tragicznie zmarłego reżysera filmowego Marcina Wrony, który popełnił samobójstwo 19 września 2015 roku, podczas trwania 40. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie jego film „Demon" był pokazywany w Konkursie Głównym. „Mord" miał być kolejnym projektem filmowym Pawła Maślony i Marcina Wrony. Kasper Bajon i Jan Holoubek trochę pozmieniali tekst „Mordu", dodali trochę od siebie i tak powstał scenariusz „Rojsta". Ale panowie chodzili od wytwórni do wytwórni i odbijali się, aż w końcu wyciągnęli do nich twórcy nowej platformy streamingowej ShowMax, którzy szukali tytułów, które mogłyby przyciągnąć widzów i tak w wielkim skrócie powstał „Rojst". Jan Holoubek bardziej opisuje proces powstawania tego serialu w tym wywiadzie rzece. Film był kręcony między innymi w Katowicach (gmach Hotelu Centrum zagrał oczywiście Hotel Silesia niedaleko katowickiego Spodka, ten budynek wszędzie poznam), nieczynny zakład karny w Zabrzu (do którego teraz bardziej zapuszczają się urbexowcy i paranormalni łowcy duchów na śledztwa, z tego co pamiętam był tam Sethu, ale nie pamiętam czy jeszcze ze Szałkim czy już po opuszczeniu Polish Paranormal TV), w Wałbrzychu, w Warszawie, w Raciborzu, w Częstochowie i wielu innych miejscach.

Sam tytuł serialu „Rojst" pochodzi z języka litewskiego (raistas) i po prostu oznacza bagno, mokradło, grzęzawisko. Można powiedzieć, że w znaczeniu dosłownym jak i w przenośni. W serialu nie brakuje takiego i takiego bagna.




Fabuła 

Nie chcę tutaj za bardzo spoilerować, ale nie da się przedstawić fabuły choćby bez najmniejszych spoilerów. Postaram się tutaj jak najmniejszej zaspoilerować. Ogólnie akcja serialu „Rojst" rozgrywa się na przestrzeni 15 lat w nieokreślonym mieście na Dolnym Śląsku, gdzieś niedaleko od granicy z Niemcami. Nazwa tego miasta nie pada ani razu. Ważną częścią tego miasta jest tak zwany las na Grontach, który skrywa wiele mrocznych tajemnic sięgających jeszcze końca drugiej wojny światowej i jest tematem tabu wśród tutejszej ludności. Wielu ludzi uważa, że całe zło pochodzi z tego lasu i uważa go za przeklęty. Drugim ważnym miejscem w mieście jest Hotel Centrum stojący w centrum miasta i który jest najwyższym budynkiem w mieście. Sam tytuł serialu oznacza nic innego jak „bagno"... i to dosłownie i w przenośni.


Akcja pierwszego sezonu serialu „Rojst" rozgrywa się jesienią 1984 roku, czyli w głębokim PRL-u. Akcja pierwszego sezonu kręci się wokół dwóch spraw. Pierwsza sprawa to podwójne morderstwo tutejszego partyjnego kacyka wraz z prostytutką, z którą zabawiał się w lesie. Po prostu ktoś ich zaciukał. Władze próbują zamieść tę sprawę pod dywan, aby nie wybuchł skandal. Druga sprawa to samobójstwo pary tutejszych nastolatków, chłopaka i dziewczyny, którzy skoczyli z dachu bloku. Na samym początku wydaje się, że te dwie sprawy nie są ze sobą w jakiś połączone. Do śledztwa nad tymi sprawami stają dziennikarze tutejszego „Kuriera Wieczornego": młody Piotr Zarzycki grany przez Dawida Ogrodnika i starszy Witold Wanycz grany przez Andrzeja Seweryna. Młody Zarzycki to taki typowy dziennikarz śledczy, idealista, syn jakiegoś kacyka z Krakowa, ale delikatnie mówiąc nie przepadający za swoim ojcem i za partią, dlatego wybrał pracę tutaj. Zarzycki przybywa tutaj z ciężarną żoną Teresą, w którą wcieliła się Zofia Wichłacz. Natomiast Witold Wanycz to facet koło 60-ki chcący przejść na emeryturę i chce pojechać do RFN aby odszukać jakąś znajomą z czasów drugiej wojny światowej, którą najprawdopodobniej wypędzono z Polski do Niemiec tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Początkowo Wanycz nie chce się pakować w te sprawy, ale gdy dowiaduje się, że dziewczyną która popełniła samobójstwo, była najprawdopodobniej jego siostrzenica, którą gnębili w szkole, postanawia zostać i rozwikłać tę sprawę. Pozostaje jeszcze sprawa tytułowego bagna w tutejszym lesie, ale nikt z tutejszych nie chce nic powiedzieć. To jest taki miejscowy temat tabu. To może tyle.


Akcja drugiego sezonu „Rojst'97" rozgrywa się w tym samym miejscu, ale 13 lat później, pod koniec lipca 1997 roku, tuż po powodzi tysiąclecia. Zarys fabuły jest taki, że na wskutek powodzi na bagnach w lesie odkryto szkielety ofiar pochodzących najprawdopodobniej z końca drugiej wojny światowej, które zostały zamordowane najprawdopodobniej w lutym 1945 roku, kiedy ziemie te „oswobadzała" Armia Czerwona. Po prostu woda je wypłukała spod ziemi. W końcu dowiadujemy się, że tutaj w czasie drugiej wojny światowej był tutaj niemiecki obóz pracy, a po wojnie przekształcony został w radziecki obóz jeniecki dla niemieckich żołnierzy i niemieckiej ludności cywilnej przed wywózką do Niemiec. Tutaj działy się straszne rzeczy. Jakby tego było mało, w tym samym czasie też na bagnach odkryto ciało 12 letniego chłopaka - Dawida Gwitta, który najprawdopodobniej utopił się podczas powodzi, kiedy woda przerwała wały. Jak się okazało, był to syn tutejszego duchowego przywódcy kościoła Świadków Jehowy (w tej roli Łukasz Lewandowski).


W tym samym czasie mniej więcej po 13 latach wraca Piotr Zarzycki (Dawid Ogrodnik), który zostaje redaktorem naczelnym „Kuriera Wieczornego" i zastępuje odchodzącego na emeryturę swojego dawnego szefa, który „to wszystko ma już w dupie". Oczywiście Zarzycki wraca tutaj z żoną Teresą, w którą ponownie wcieliła się Zofia Wichłacz i trzynastoletnią córką Wandą, w którą wcieliła się Wanda Marzec. W tym samym czasie Piotra Zarzyckiego prosi o pomoc tutejszy biznesmen, a raczej drobny gangster, któremu nieznani sprawcy porwali syna i który proponuje sponsoring dla upadającego pisma. Jak to mówią ciągnie wilka do lasu. Zarzycki dowiaduje się, że w mieście jest Witold Wanycz (Andrzej Seweryn) i prosi go o pomoc, ale Wanycz też ma wywalone. Ale w końcu ten zaczyna mieć wyrzuty sumienia i zaczyna spisywać wspomnienia z czasów powojennych. Z pozoru te cztery sprawy nie powinny się łączyć, ale... W tym sezonie poznajemy wiele starych postaci z pierwszego sezonu, ale pojawiają się nowe. Nowymi postaciami w serialu są starszy sierżant Adam Mika (w tej roli Łukasz Simlat - chyba najlepsza postać w tym serialu) i sierżant Anna Jass (w tej roli Magdalena Różdżka), którzy próbują rozwikłać te zagadki, ale przełożeni nie są z tego zadowoleni. Mika to taki nieustępliwy policjant, który ma wadę wymowy, jąka się. A Jsss została tu zesłana karnie z Warszawy po jednej wpadce. Oboje mają różne charaktery, ale jedną rzecz mają wspólną, są nieustępliwi i chcą doprowadzić te sprawy do końca za wszelką cenę. Już czytałem opinie, że ludzie chcą aby powstał jakiś spin-off z inspektorami Miką i Jass, ja bym nie oponował. Nawet gdzieś tam w serialu dostali ksywkę polskich Muldera i Scully, ale to bardziej złośliwie. Z resztą w całym tym serialu jest sporo odniesień do popkultury i kultowych hasełek jak na przykład „Andrzeju, nie denerwuj się". Gdzieś tam w tym serialu pada to hasełko. Dobra, ale bez większych spoilerów. 

Zauważyłem, że między innymi dzięki postaciom Miki i Jass sezon ten jest bardziej lekki niż pierwszy sezon i jest tutaj więcej sytuacji komicznych. Moim zdaniem sezon drugi jest najbardziej „komiczny" (że tak można go nazwać) ze wszystkich, pierwszy sezon jest zaś najmroczniejszy i chyba najbardziej poważny, natomiast sezon trzeci stara się balansować pomiędzy. 


Trzecia część cyklu „Rojst Millenium" rozgrywa się dwa lata po drugim sezonie, gdzieś na przełomie listopada i grudnia 1999 roku w naszym nieokreślonym miasteczku na Dolnym Śląsku. Świat przygotowuje się na nadejście nowego Millenium i ludzie obawiają się pluskwy millenijnej, która uwali wszystkie komputery (pamiętam to, była panika). Niedawno powstała nowa organizacja IPN (Instytut Pamięci Narodowej) badający między innymi zbrodnie wojenne z czasów drugiej wojny światowej. Znowu lasy na Grontach, a raczej bagna, postanowiły wypluć ludzkie szczątki, tym razem kobiety i mężczyzny, którzy zginęli najprawdopodobniej na początku lat 60 XX wieku. Wezwany na miejsce IPN chce te ofiary zakwalifikować jako ofiary z roku 1945, choć wiedzą, że zginęły mniej więcej 15-20 lat później. Młoda pani prokurator, która pochodzi stąd, nie chce zamiatać tej sprawy pod dywan i ryzykując swoją karierę, chce dojść do prawdy. O tej pani prokurator napiszemy później. Kto oglądał serial, wie kim ona jest.

Część ta skupia się wokół postaci kierownika Hotelu Centrum Gustawa Kociołka, w którego wcielił się Piotr Fronczewski. Postać ta pojawiała się w poprzednich częściach, ale to była postać epizodyczna. Zbliżają się urodziny kierownika, ale podczas imprezy urodzinowej zostaje on zamordowany. W czasie trwania akcji serialu poznajemy przeszłość kierownika Kociołka, w którego młodszą wersję wcielił się Filip Pławiak. Cofamy się do początku lat 60 XX wieku i poznajemy mroczną przeszłość „kierownika" Kociołka. Jak to mówi stare powiedzenie, że ciągnie wilka do lasu. Pani Inspektor Anna Jass (Magdalena Różdżka) chcąc nie chcąc wraca do miasta, gdyż podczas obławy na gang przemytników alkoholu zostaje postrzelona podczas akcji i trafia do szpitala w naszym mieście. Sama pani Inspektor też nie była z tego faktu zadowolona, że akurat tutaj. 🤣 Oczywiście też pojawia się inspektor Adam Mika (Łukasz Simlat), który szykuje się do przejścia na emeryturę i oboje znowu łączą siły. W międzyczasie pojawia się postać Piotra Zarzyckiego (Dawid Ogrodnik), który w międzyczasie stracił żonę w wypadku samochodowym i któremu handlarze żywym towarem porwali córkę i najprawdopodobniej chcą wywieźć ją do Niemiec. Piotr na własną rękę stara się odnaleźć córkę. Piotr wcześniej zaczął się spotykać z siostrzenicą Witolda Wanycza i młodszą siostrą dziewczyny, która w pierwszym sezonie popełniła samobójstwo. Córce Piotra Wandzie (Wanda Marzec) na początku ten związek taty się nie podoba i traktuje „macochę" po macoszemu. Pojawia się też postać Witolda Wanycza (Andrzej Seweryn), który nadal chce odnaleźć swoją ukochaną z czasów wojny, ale moim zdaniem trochę na doczepkę. Został zdegradowany do postaci trzecioplanowej, tak żeby tylko był. W sumie ta postać nie wnosi wiele do fabuły, nawet w retrospekcjach z lat 60 jest tylko po to żeby był. W mieście pojawia się też nowa gruba ryba, niejaki Marian Hanys (Wojciech Kalarus), który chce mieć swoje biznesy w mieście. To jest taka bieda wersja Daria ze „Ślepnąc od świateł". W międzyczasie do miasta przyjeżdża ojciec Anny Jass (w tej roli Janusz Gajos), który jak się okazuje, w przeszłości żył w tym mieście i był znajomym kierownika Hotelu. Jak wiadomo wszystkie te sprawy łączą się ze sobą w luźny sposób. Ale też nie chcę za bardzo spoilerować żeby nie napisać zbyt dużo. Jeszcze jest w tej części postać pani prokurator Kingi Matwiejskiej granej przez Mariannę Gierszewską, którą widzowie „Rojsta" pamiętają z pierwszego sezonu serialu, ale nie chcę za bardzo spoilerować, jeśli ktoś nie oglądał pierwszego sezonu serialu. Trzecia część trylogii po części zamyka wiele wątków, również tych, które zostały pozostawione w pierwszym sezonie. Wszystkie te trzy części serialu są ze sobą w luźny sposób powiązane, ale nie będę tutaj spoilerować.

Praktycznie każdy sezon serialu można obejrzeć oddzielnie, bo nie ma tutaj takich ścisłych powiązań między sezonami, lecz takie drobne. Ale osobiście bym radził obejrzeć jednak „Rojsta" w kolejności chronologicznej od samego początku, to wtedy widzowie bardziej zrozumieją fabułę i postacie, które nagle pojawiają się w trzecim sezonie, jak na przykład postać tej młodej prokuratorki Kingi Matwiejskiej. A kto oglądał pierwszy sezon serialu, ten wie kim była i jakie miała pobudki, by dotrzeć do prawdy. Ale nie będę spoilerować.



Na uwagę zasługuje ścieżka muzyczna do tego serialu, z której można zrobić świetną składankę starszych polskich piosenek. Nie wiem czy wszystkie piosenki zapamiętałem, ale było ich tam sporo. W serialu można usłyszeć takie piosenki jak: Rezerwat - Zaopiekuj się mną, Andrzej Rybiński - Nie liczę godzin i lat, Izabella Trojanowska - Wszystko czego dziś chcę, Krystyna Prońko - Jesteś lekiem na całe zło, Franek Kimono - Dysk Dżokej (w scenie jak widzimy kierownika Kociołka granego przez Piotra Fronczewskiego, który był Frankiem Kimono), Marek Biliński - Ucieczka z tropiku, Ryszard Rynkowski - Nie budźcie marzeń ze snu i Wypijmy za błędy, Obywatel G.C. - Tak, tak. To ja, Nie pytaj o Polskę i Zapytaj czy Cię kocham (Kocham Cię), Maanam - Boskie Buenos. W następnych sezonach serialu można usłyszeć przeboje z lat 90 takie jak: Kult - Polska (chociaż to jest piosenka chyba z 1988 roku), Hey - List, Edyta Bartosiewicz - Ostatni, Liroy - Scyzoryk, Kaliber 44 - Moja obawa (bądź a klęknę), Kayah - Supermanka i Na językach, Justyna Steczkowska - Oko za oko (Dam ci usta za twe usta - nie pamiętam jak ta piosenka się nazywa). Nawet w serialu trafił się utwór Yakety Sax, który spopularyzował serial „The Benny Hill Show", czyli ten utwór grany na saksofonie jak pod koniec odcinka wszyscy gonili Benny'ego Hilla. Ale dzięki serialowi „Rojst" przypomniałem sobie parę piosenek z lat 90, z mojego dzieciństwa, o których całkowicie zapomniałem, na przykład ta piosenka Justyny Steczkowskiej - Oko za oko (Dam ci usta za twe usta), czy List zespołu Hey, albo Kayach - Na językach. Bo Supermanka często jest puszczana w RMF FM. Szkoda, że w serialu nie pojawiła się choćby Przestrzeń zespołu Big Day albo Varius Manx - Ten Sen. Jeszcze specjalnie dla serialu kilka coverów nagrała Monika Brodka, choćby właśnie cover piosenki Izabelli Trojanowskiej - Wszystko czego dziś chcę, cover Hey - List, czy Edyty Bartosiewicz - Ostatni. Z tego co wiem, to każda z tych piosenek reklamowała każdy sezon serialu.

Swoją drogą też świetną robotę robi muzyka skomponowana przez Jana Komara, który stał się pełnoetatowym kompozytorem muzyki do produkcji Jana Holoubka. Temat przewodni z „Rojsta" jest taki chłodny, nagrywany jakby z rozstrojonymi instrumentami muzycznymi, jest przyprawiający o ciarki na plecach. Motyw przewodni z serialu mógłby spokojnie pasować do niejednego horroru. Do tego w połączeniu z niepokojącą czołówką serialu aż mrozi krew w żyłach. W tle możemy usłyszeć chórki Magdy "MAGIC" Piskorczyk. 

Na początku czołówki widzimy na zbliżenie kobiecej głowy, widzimy siwe włosy, w których leżą liście. Chwilę później mamy zjazd na dolne partie ciała i widzimy, że to jest najprawdopodobniej martwe ciało, widzimy plamy opadowe po śmierci, ślady na szyi i siny odcień skóry. Po chwili widzimy zbliżenie na łokieć i dłoń, widzimy że są one stare i pomarszczone. Następnie widzimy samotną postać kobiecą stojącą w białej koszuli nocnej po środku lasu, tak jakby wrastała w drzewo. Następnie widzimy ożywające korzenie drzew, które stopniowo układają się w słowo ROJST. Jak pierwszy raz widziałem tę czołówkę, to modliłem się żeby ta kobieta nagle się nie odwróciła do kamery i żeby to nie był podobny widok do martwej pani z „Lśnienia" Stanley'a Kubricka, która wstaje z wanny. 😄 Na szczęście twarz tej osoby nie jest pokazana. Z tego co się dowiedziałem, intro do serialu stworzyło studio Platige Image. Za efekty wizualne w czołówce odpowiadał Marek Gajowski. Użyto w niej technikę zwaną fotogrametrią. Fotogametria jest to technika polegająca na szczegółowym odwzorowaniu obiektów i scenografii z w grafice 3D. Bazując dokumentacji zdjęciowej można było uzyskać dokładne modele wszystkich potrzebnych elementów: ściółki leśnej, gałęzi, konarów i pni drzew i tym podobnych. Technikę tą użyto między nimi przy powstawaniu gry komputerowej „Charnobylite". Jak pewnie pamiętacie to to studio między innymi zrobiło chociażby to słynne animowane intro z animowanymi kukiełkami do gry „Resident Evil Village".


Jakby tego było mało, to studio to zrobiło choćby głośne teasery do nadchodzących gier, choćby ten słynny teaser do gry „Wiedźmin IV" z Ciri czy „Tomb Raider Catalyst", który mogliśmy zobaczyć niedawno na tegorocznych The Game Awards, więc to też nie jest już anonimowe studio.


Źródło zdjęć: Platige Image

Jeśli chodzi o sam serial, to wciągnął mnie jak tytułowe bagno. Ja cały ten serial obejrzałem w dwa popołudnia. Nawet miałem zarwać nockę żeby obejrzeć całość, ale dałem sobie spokój. 😄 Dwa pierwsze sezony są świetne, choć uważam, że sezon drugi jest troszkę lepszy niż sezon pierwszy. Trochę zabrakło mi tego poczucia humoru w sezonie pierwszym. Czytałem recenzje innych co do tego serialu. Wiele osób zarzucało pierwszemu sezonowi luki w scenariuszu, poniedokańczane wątki, a najbardziej mieli zarzuty do końcówki pierwszego sezonu i mistyczności tego lasu na Grontach. Ja już myślałem, że zmieni się to w „Z Archiwum X" i nagle zmarli zaczną powstawać z ziemi, ale na szczęście tak nie było. Pierwszemu sezonowi „czegoś" zabrakło, może tego jednego szóstego odcinka. Sezon drugi był świetny. Ten klimat drugiej połowy lat 90, ta sceneria miasta usuwająca skutki powodzi w tle. Pamiętam tamte czasy, bo akurat miałem wtedy 14 lat i rodzice akurat wtedy wysłali nas, mnie i mojego młodszego brata, na kolonie nad Morze Bałtyckie i stamtąd śledziliśmy doniesienia o powodzi. Moim zdaniem trzeci sezon serialu był najsłabszy, choć i tak świetny, ale dłużył mi się on najbardziej, zwłaszcza te retrospekcje do lat 60 XX wieku i przeszłości kierownika Kociołka. Szczerze wolałbym obejrzeć dalsze losy Witolda Wanycza po wojnie, choć tutaj też pojawia się w tych retrospekcjach przez chwilę. Chociaż nie powiem Filip Pławiak zagrał bardzo dobrze młodszą wersję kierownika Kociołka. A rzecz na którą zwróciłem uwagę to barwa głosu tej postaci. Bo to brzmiało jakby w postprodukcji posłużono się AI, jakby wzięto próbkę głosu Piotra Fronczewskiego i trochę ją zmiksowano z oryginalnym głosem aktora. Nawet młodsza wersja kierownika Kociołka jest trochę podobna do Piotra Fronczewskiego, ale raczej tutaj chyba nie korzystano z technologii deep fake czy innego AI. Choć w filmach Jana Holoubka, także w tym serialu, widać starzenie się postaci, a zwłaszcza w filmie „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy", choćby postać graną przez Andrzeja Konopkę. Chociaż po niektórych postaciach nie widać tego upływu czasu, choćby po postaci Teresy Zarzyckiej, z resztą po Piotrze też za bardzo nie.

Rojst - 9/10
Rojst' 97 - 9/10
Rojst Millenium - 8/10

Zaraz po „Wielkiej Wodzie" i „Heweliuszu" kolejna świetna produkcja Jana Holoubka.
 Gdyby była możliwość kupna tego serialu na nośniku fizycznym, to od razu kupuję. Myślę, że będę do tej historii od czasu do czasu wracał, o ile Netflix nie skasuje go ze swojej ramówki.

Popularne posty z tego bloga

El Cartero (2025) - Commodore 64 - Bonnette2020

Boulder Dash 40th Anniversary (2025) - BBG Entetainment

Luckyman (2025) - Atari XL/XE - Łukasz LukLab Labuda